Przyglądanie się dysputom na temat katastrofy TU154 przypomniało mi chińską rzekomo mądrość, która dostosowana do polskich realiów brzmiała by tak:
Jeśli stojąc za węgłem wiejskiej stodoły słyszysz narastający tętent i:
- wyobrażasz sobie, że to galopują konie, to nic dziwnego,
- w twej wyobraźni powstaje obraz nadciągającego stada zebr - to coś nie w porządku,
- jeśli jesteś przekonany, że to galopują żółwie - to objaw krańcowo niepokojący.
Europejska BRZYTWA OCKHAMA w swych licznych postaciach i interpretacjach ma mniej tego swoistego chińskiego wdzięku...
A w niezliczonych notkach, blogach, komentarzach S24 (i nie tylko) wśród wyobrażeń najmniej jest koni, to wydaje mi się pewne. Ale czy to nie żółwie utrzymują przewagę?


Komentarze
Pokaż komentarze