Z niedowierzaniem oglądałem ostatni efekt przemyśleń ekspertów Antoniego Inkwizytora.
-Można wierzyć w bombę zaimplantowaną w Samarze tak, aby wybuchła wtedy, gdy Tusk z Putinem nacisną przycisk. Takie przypadki (takiej wiary) się zdarzają i nie budzą mojego zdumienia, w szpitalach psychiatrycznych nie takie proste manie są powszechne.
- Można wierzyć w wiele innych bzdur, które ludzie są w stanie wydumać. Nie dziwi mnie to, zwłaszcza, gdy jest zamówienie polityczne na takie bzdury.
Ale oto ludzie z jakim takim cenzusem naukowym wymyślają coś takiego, jak ten przecięty wybuchami równo kadłub Tu-154, gdzie dwie jego części stykając się obracają się jednocześnie grzecznie względem siebie, przy czym jedna zachowuje NATURALNĄ (!!!!????) pozycję – i tu sprawa ma się trochę inaczej. Zwłaszcza, gdy znajdują się dyskutanci, którzy używają (przeważnie słusznych) argumentów, iż to niemożliwe. Absurdalna dyskusja o absurdalnym pomyśle, który nie zasługuje na wzruszenie ramion. To znaczy nie zasługiwał by, gdyby nie pochodził od osób, które powinny zdawać sobie sprawę z…. no z czego właściwie? Że grozi im śmieszność? Przecież występują nie kryjąc swej tożsamości, w odróżnieniu od dyskutantów - posiadaczy różnych zabawnych ‘nicków’.
Muszę dodać, że angielskojęzyczne wtręty w tych 'prezentacjach' wygladają TEŻ zabawnie. Angielszczyzna przed głupotą nie chroni. Może ma maskować?



Komentarze
Pokaż komentarze (34)