Pomińmy pytania o sposób, cel i autorów implementacji i aktywacji ładunków wybuchowych. Nie mówmy o sprawie rejestracji parametrów lotu przez urwane kable i pomińmy wszystkie inne - niech będzie - „nieistotne szczególiki” a także różne inne konsekwencje. Zadajmy jednak takie tylko pytania doktorowi Szuladzińskiemu:
1. .1. Jak on, inżynier, dr nauk technicznych, nie zauważył, że w miejscu gładkiego przecięcia kadłuba w chwili wybuchu istniał moment gnący kadłub rzędu setek tonometrów (jak ktoś woli – milionów niutonometrów) oraz siła poprzeczna rzędu dziesiątków ton ?
2. .2. Czy na pierwszy rzut oka, w pamięci, naprawdę nie był w stanie ocenić, że dlatego ta ‘pozostała’, okaleczona część s-tu zacznie natychmiast zwiększać pochylenie (a pierwszym ułamku sekundy wysokość) z przyśpieszeniem kątowym rzędu radianów na sec^2 ?
3. .3. Że ta „reszta”, obracając się względem wszystkich swych osi odniesienia (Xr, Yr, Zr) z rosnącym do bardzo dużych wartości kątem natarcia i olbrzymim oporem - poleci torem pokazanym na tym zrobionym tu przeze mnie, dziecinnie nieco wyglądającym rysuneczku?
4. 4. Że spadnie na X-Y w odległości wielu set metrów od upadku przedniej części kadłuba? I bliżej od tej przedniej, która będzie się poruszać blisko płaszczyzny X-Z?
5. . 5. Że przednia część kadłuba tylko przypadkiem może upaść ‘dołem do dołu’, bo taki ‘przedmiot’ jest aerodynamicznie niestateczny, i będzie wykonywał obrót względem swych osi Xk, Yk, Zk??



Komentarze
Pokaż komentarze (29)