Świat się kończy! Białoruś poucza nas, jak prowadzić śledztwo w wewnętrznej sprawie. Nasi wschodni sąsiedzi są poruszeni śmiercią Andrzeja Leppera, którego uważali za wybitnego polityka i obrońcę prostych ludzi. „Baćka” Łukaszenka apeluje także o dopuszczenie do śledztwa zagranicznych, neutralnych obserwatorów. Odezwa zaiste szokująca, zważywszy na zamiłowanie do demokracji i praworządności, z której słynie Białoruś.
Białoruski dyktator, rękoma swojego MSZ, wyraźnie się zagalopował, lub też jest to ewidentna prowokacja. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak prowadzi się śledztwa w tym kraju. W kołchozie Łukaszenki ludzie znikają bez śladu, brutalnie prześladuje się opozycję, a do więzienia można trafić za krytykę „Baćki”. Paragraf o „drobnym chuligaństwie” pozwala na wtrącenie do paki za byle co.
Zawsze zastanawiała mnie ta więź między Lepperem a Łukaszenką. Teraz, po komunikacie białoruskiego MSZ, zastanawia mnie jeszcze bardziej. Skąd to zaangażowanie Białorusi? Nie było tajemnicą, że Lepper wraz z innym oskarżonym w aferze gruntowej, Piotrem Rybą prowadzili interesy w tym kraju. Nie wiem, na jakie względy liczył nasz trybun ludowy na Białorusi, ale ośmieszył się nie lada, gdy wszem i wobec obwieścił, iż wybory w tym kraju zostały przeprowadzone uczciwie, a u „Baćki” żyje się, jak nie przymierzając w Paryżu i o żadnej dyktaturze nie może być mowy. Białoruskie MSZ opłakuje Leppera. Nic dziwnego, bo Łukaszenka stracił swojego ostatniego apologetę po cywilizowanej stronie świata. Wybitnego, jak on sam.
To prawda, że Lepper nie był aniołem, nie był także mężem stanu. Był cwanym graczem, który w pewnej chwili uwierzył, że jest wielki. Było to jednak złudzenie, które okazało się początkiem jego klęski. Kiedy Lepper sobie to uświadomił, było już za późno.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)