Czytając tekst nord.pl pod zgrabnym i moim ulubionym tytułem ”Młodzi, wykształceni, z wielkich miast”
Postanowiłem zamieścić tekst staruszka 2.0
- To jest fucha z Warszawy.
- Daj mi spokój…
- Ej! Ja wiem, że Warszawa nie ma ogólnie najlepszej opinii. Ja wiem. I to ich niefortunne logo – pół pangi, pół zdziry. Zgoda – to przegięcie, ale to, na miłość boską, stolica! Jakby do mnie się zwrócili z Wawy o pomoc, to, człowieku! W każdym razie to by na pewno mile połechtało moją próżność.
- Wiesz co? Ty mówisz jak zdzira teraz. Tak a propos zdzir.
- Ja?
- Jak cię połechtało? Po czym połechtało? Po cipsztolu?
- To jak mam mówić? Dobra. Gdyby mnie Warszawiacy chcieli wynająć, to by to mile obciągnęło moją próżność. A Twoją? Nie obciąga? Nie czujesz warszawskiego pyszczka na swoim opolskim wielkim…
- Warszawiacy to zginęli w powstaniu, jak Aborygeni. Nie ma ich. To co jest to chłopstwo z okolicznych areałów. Przyjechali z Radomia, z Łodzi… chuj wie skąd, zasadniczo.
Chyba trochę przesadzasz. A nawet jeśli, to się wyrobili. Mają iphony…
- Mają iphony, kurwa! I o to mi właśnie chodzi. Steve Jobs powiedział: „Chłop to międzynarodowe bydlę. Wyciągnij takiego za kołnierz, z tej bruzdy błota, gdzie żre swoją brukiew, posadź na jakimś stanowisku w jakiejś korporacji, czy innej redakcji, a potem daj mu iphona, to taki chłop wszystko dla ciebie zrobi, żeby tylko do tej bruzdy nie wrócić.”
- Ale oni ci zapłacą.
- W dupę niech se wsadzą zapłacą…


Komentarze
Pokaż komentarze (5)