Nareszcie jestem w sieci na stałe... Po tygodniowej przerwie odzyskałam laptopa a w nim bije nowe serce czyli nowy HD, bo poprzedni padł na amen. Poniosłam trochę strat: część zdjęć, tekstów i wierszy... ale trudno - dobrze, że większość była bezpieczna na innych nośnikach. Jak na złość pisać mi się w tym czasie chciało jak nigdy, a tu niestety...
Zaczynam od remanentów, a więc obecane zdjęcia pierwszej kaczki z tegorocznym przychówkiem, jaka pokazała się w moim sąsiedztwie.



A teraz przedstawiam mojego sąsiada z drugiej strony domu, nazwałam go Felek. Widywałam go w ciągu tego tygodnia niemal codziennie, a jak nie widziałam to słyszałam jego głos, który przypomina pierwsze tony piania koguta, ale w końcu to nic dziwnego bowiem to też kurak. Bażant to ptak piękny i dorodny, aż dziw, że wybrał sobie właśnie taki zakątek Warszawy, bo za ogrodzeniem jest przecież bardzo ruchliwa arteria komunikacyjna...





A te to mi stale towarzyszą...





Komentarze
Pokaż komentarze (6)