Najbardziej lubię wieczory i wczesno nocne chwile,
Gdy siedząc na balkonie spoglądam na jezioro,
Jest cicho i spokojnie, w oddali słychać szum miasta,
A na alejkach na dole znów jest biegaczy sporo…
Piję czerwone Martini, gdzieś w mroku słychać głos kaczki,
Jest ciepły, lekki wietrzyk... Spokój koi mą duszę,
Nie chcąc przerwać tej chwili, przymykam oczy leniwie,
Nie idę wcale spać jeszcze, choć rano wcześnie wstać muszę…
Mijają długie minuty, gasną już światła w oknach,
A ja wciąż siedzę dumając i chwaląc te piękne chwile,
Powoli sen mnie ogarnia, lecz jutro też będzie wieczór...
Więc wstaję trochę niechętnie… i tak dzień kończy się mile…




Komentarze
Pokaż komentarze (8)