Może tym kogoś zdziwię, może zaskoczę, a może ubawię… ale co tam. Lubię rozwiązywać techniczne problemy, a z takim właśnie dzisiaj się uporałam. Problem może nie był duży, ale satysfakcja z jego rozwiązania jakże wielka. Otóż wczoraj wieczorem kurier dostarczył mi urządzenie wielofunkcyjne czyli drukarkę z tymi wszystkimi udogodnieniami, jakie są oferowane obecnie na rynku.
Chociaż moja niecierpliwość by uruchomić sprzęt jeszcze wczoraj była ogromna, musiałam niestety odłożyć to do dzisiejszego dnia z tej prostej przyczyny, że urządzenie jeździło cały dzień w samochodzie kurierskim, więc było mocno wyziębione, ale że dla elektroniki to nie jest dobrze, musiałam poczekać aż odtaje… Nie dziwne więc, że jak tylko wróciłam z pracy zajęłam się przygotowywaniem sprzętu do uruchomienia. Ten moment lubię zawsze najbardziej… czyli biorę instrukcję i czytam metodycznie, krok po kroku, wykonując to co instrukcja zaleca.
Nie wszystkie rysunki są może zrozumiałe, zwłaszcza, że są naprawdę nieduże, ale nie ma sprawy, udało się, a zastanawiałam się nieco dłużej tylko nad jednym z nich, wynikało to moim zdaniem ze złego tłumaczenia. A potem już tylko:
- zainstalowanie głowicy drukującej, będącej luzem,
- zainstalowanie wszystkich pojemników atramentowych,
- wyrównanie głowic,
- zainstalowanie sterowników na HD...
i wreszcie udana próba: skanowania, drukowania i kopiowania….!
Jestem z siebie dumna, bo wszystko przebiegło bez żadnych zakłóceń. To jeszcze jeden dowód dla wyznawców teorii, że kobiety nie mają uzdolnień technicznych, gubią się przy instrukcjach i nie znają się na sprzęcie elektronicznym, jak bardzo się mylą.
Tak Panowie, kobiety dzisiaj potrafią wiele, więcej niż wam się wydaje, że potrafią. Właściwie to parę razy w życiu udowadniłam to dość dobitnie, a mina jaką ujrzałam wówczas na męskim, a jakże, obliczu była nie do zapomnienia… Zawsze jak to sobie przypomnę poprawia mi się nastrój… ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (31)