Blogerzy, którzy przystąpili do bojkotu „obcych mediów” obwieścili już sukces swojej akcji. Na czym ów sukces polega? Ano mianowicie na tym, jak napisał np. Pogromca Smoków "że przyłączyło się ponad 50 osób na s24.”
albo
"Policzyliśmy się i okazało się, że nie jesteśmy sami. Możemy i chcemy coś wspólnie zrobić.” (Zyziu)
Po to ogłaszać bojkot, żeby się policzyć? Przecież wystarczy czytać blogi, by wiedzieć kto jest kim i jakie ma poglądy. Są też inne sposoby. Nie są sami, to niby kto inny z nimi jest? Kogo pozyskali do swojego bojkotu, oprócz siebie samych?
Jak napisała na jednym z blogów Maryla:
No nie, to Maryla obraża moją inteligencję, bo już widzę „pracowników mediów”, którzy biorą sobie do serca żądania Maryli i pozostałych uczestników pseudo-bojkotu, aby pisać i tworzyć programy pod ich dyktando.
Przecież nikt takiej Maryli i jej towarzystwa nie zmusza do czytania i oglądania tych mediów, chociaż akurat Maryla to chyba jest od nich już uzależniona, bo czerpie pełnymi garściami z ich dorobku, czego dowodem jest jej blog.
Tak więc szumna akcja nie kupowania towarów reklamowanych w tych „obcych mediach” samym bojkotującym okazała się chyba nierealna, skoro zaczęli przeinaczać cele akcji uznając, że była ona skierowana do pracownikowi tych mediów.
I tyle tego bojkotu, wklejanych apeli i całego tego durnego zamieszania. Policzyli się i już. Tyle im starczyło energii. A jutro znów obejrzą portale internetowe, zajrzą do gazet i TVN24...
Ale przecież mają jeszcze m.in. Nasz Dziennik, TV Trwam i Radio Maryja, co - już są passe?
P.S. Wszystko wraca do normy. Maryla jako pierwsza wyłamując się z ogłoszonego bojkotu ponownie wkleja z "obcych mediów" kolejne zdjęcia i napisane tam teksty. Znów bezwstydnie sama żywi się i karmi innych ''tą padliną". Nie ma to jak uzależnienie...




Komentarze
Pokaż komentarze (34)