Anita Anita
377
BLOG

Przypowieść o pewnym psie

Anita Anita Kultura Obserwuj notkę 17

Jakiś czas temu przyszło mi podjąć niezwykle trudną i bolesną decyzję o uśpieniu psa. Trudną tym bardziej, że był to pies ze wszech miar wyjątkowy, wielce odróżniający się od wszystkich, które w swoim dotychczasowym życiu miałam przyjemność posiadać. Pies ten został znaleziony przez mnie na skwerku w centrum Warszawy, dokładnie miesiąc po tym, jak odszedł do krainy wiecznych łowów inny mój pies, który towarzyszył mi przez wiele lat mojego życia.

Mimo poszukiwań właściciela, po znalezionego psa nikt się nie zgłosił. Od pierwszego dnia pies ujął serca domowników i chociaż żal po niedawnej stracie ukochanego przez wszystkich pupila był jeszcze świeży, to znaleziony pies był tak ujmujący, że wszyscy w głębi duszy modlili się, by właściciel się nie znalazł...

Pies był z tych dużych, rasowy, i to jednej z najpiękniejszych ras jakie moim zdaniem istnieją, miał około roku, był zdrowy, wesoły a jednocześnie w dość niezwykły sposób delikatny, czuły i serdeczny. 

W miarę dojrzewania, a psy tej rasy należą do późno, bo do 3 lat, dojrzewających, uwidaczniały się liczne cechy odróżniające go od jego poprzedników. Miał dar wyczuwania nastrojów domowników i potrafił tak się do nich dopasować i na nich wpływać, że łagodził niemal każdy stres, rozśmieszał, rozbrajał i rozczulał czyniąc nas bezbronnymi również wobec nielicznych przypadków niesubordynacji czy uczynionych przez niego w domu szkód.

Pies był pojętny, łatwo się uczył i lubił to, traktując naukę jak najlepszą zabawę. Był niezwykłej urody, a ponadto przykuwał wzrok gracją, z jaką się poruszał. Cóż, może i z tych powodów miał w sąsiedztwie wrogów w postaci innych psów. Spośród nich największym wrogiem była mieszkająca nieopodal nieduża foksterierka, która mimo, że znacznie przecież mniejsza ilekroć zobaczyła mojego psa prowokowała go podnosząc nieznośny jazgot, trzęsąc się cała z emocji i charcząc na smyczy bo ciągnęła z całych sił swoich właścicieli w nasza stronę. Mój pies mnie wtedy zadziwiał siłą spokoju, opanowaniem i klasą, zdawał się  bowiem wcale nie zauważać tego przeraźliwego, histerycznego jazgotu foksterierki, krocząc w dystyngowany sposób z wysoko podniesionym łbem, jakby to go w ogóle nie dotyczyło.  Trwało to tak przez kilka lat.

Pewnego razu wyszłam z psem do samochodu, który stał pod domem,  a w tym samym momencie z pobliskiej klatki wybiegła wrogo nastawiona foksterierka, która ujrzawszy mojego psa w niewielkiej oddali rozpoczęła swój koncert ujadania na najwyższych tonach. Wtedy z moim dotąd niezwykle łagodnym, spokojnym i zrównoważonym psie coś pękło... Skoczył w kierunku swojej prześladowczyni chwycił ją za kark, rozległ się przerażający skowyt, który przywołał do okien sąsiadów...

Tylko moja natychmiastowa i zdecydowana reakcja uratowała foksterierce życie, a jak się okazało, oprócz niewielkiej rany nic  takiego się jej na szczęście nie stało. Z wyjątkiem jednego. Od tamtej pory pies ten niewiele już przypominał tego samego psa, co przed opisanym wydarzeniem, bo już nigdy nie odważył się ujadać na widok mojego, wręcz wydawało się, że teraz to właśnie foksterierka zdawała się udawać, że go nie widzi. Zdradzało ją jednak wyraźne drżenie na całym ciele, którego nie mogła opanować. Drżenie prawdopodobnie wywołane strachem lub wspomnieniem przeżytej nauczki, jakiej udzielił mój pies. A mój pies nadal pozostał spokojny, pogodny i opanowany, foksterierka zaś wyglądała odtąd na ostatecznie przegraną,  totalnie zestresowaną i niepewną...

Dlaczego przypomniała mi się ta historyjka sprzed lat o ujadającym bezmyślnie i wrednie małym psie i o lekcji, jaka mu została udzielona? Może z powodu obserwacji jakie poczyniłam w ostatnim czasie przyglądając się tu i ówdzie temu, co różnym ludziom w głowach się lęgnie, i co ręce wnet na klawiaturze wystukują... A może z powodu morału, jaki można wysnuć na kanwie tej przypowieści? Tak czy inaczej dobrze powspominać psiego przyjaciela, który był mi bezgranicznie oddany i miał tak wspaniały charakter i hm... osobowość.

 

PS. Dojrzewa już u mnie pomysł na kolejną notkę i mam nawet wdzięczny tytuł:
      Obsesja... ;)

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Kultura