Czy spotkaliście się kiedyś w Internecie z kimś, kto zachowywał się w sposób odbiegający od powszechnie przyjętych norm, irracjonalny i nieadekwatny do miejsca, w którym się znalazł, wystawiając się tym na ośmieszenie, jednak nie dostrzegając wcale tego faktu nawet wtedy, gdy inni mu to, w mniej lub bardziej delikatny sposób, uświadamiali?
Czy natknęliście się w sieci na kogoś, kto wykazywał objawy oderwania od rzeczywistości i komu wydawało się, że to co pisze dostępne jest tylko dla osoby, do której się zwraca, a inni tego nie czytają? Kto nie czuł wstydu by w tak publicznym miejscu, w którym np. pisze się głównie o polityce i kulturze, zwracać się do innych w bardzo osobisty sposób i rozmawiać o intymnych sprawach dot. sfery uczuć czy sytuacji osobistej, życiowej i to do ludzi, o których sam nic na pewno nie wiedział, a jedynie snuł tylko o nich swoje pozbawione podstaw wyobrażenia?
Czy może spotkaliście się z kimś, kto z własnego wyboru sam nie mając blogu krąży po innych blogach i nie zważając na temat wpisów, zaśmieca je infantylnymi, pozbawionymi większego sensu rozmówkami, na poziomie osób co najwyżej nastoletnich, i nie czuje się dyskomfortowo nawet po tym, jak na kolejnych blogach zażenowani gospodarze wypraszają go właśnie z tych powodów?
Co może powodować takie zachowanie u dorosłej osoby, że natrętnie, bez honoru i zahamowań wpisuje się na cudzych blogach mimo, że ma czytelne i stanowcze komunikaty ze strony blogerów, że nie życzą sobie tam jej wizyt?
Co można wreszcie powiedzieć o osobie, która namawia, wręcz wypomina, a nawet ma pretensje do innych blogerów, że nie wstawiają się za nią tam, gdzie ona sama ma zamknięte drzwi bo jest bezwzględnie kasowana?
Ja mogę powiedzieć tylko, że taka osoba jest ogarnięta niewątpliwie niezdrową obsesją.
Nie mnie diagnozować, czy obsesja ta wymaga już konsultacji z odpowiednimi specjalistami, bo ani się na tym nie znam, ani się z tym wcześniej nie spotkałam. Nie roszczę sobie też prawa do określania tego przypadku z medycznego punktu widzenia, a jedynie w potocznym tego słowa znaczeniu.
Z ludzkiego punktu widzenia przykro jest to zatracanie się obserwować i można mieć nawet coś na kształt litości wynikającej z poczucia empatii, jaką się jest obdarzonym.
Z drugiej strony rozum podpowiada, że nie należy dopuszczać do tego, aby takie indywiduum miało tutaj przyjazne środowisko do rozwoju, aby mogło bez przeszkód rozprzestrzeniać się, bo nie po to stworzono takie miejsce, nie po to inni wkładają tu swój twórczy wysiłek by było ono infekowane przez chore zachowania nieprzystosowanych osobników z problemami emocjonalnymi. Osobnicy tacy nie wnoszą bowiem żadnej nowej wartości w życie portalu i publikowane tu treści, po jakie zaglądają rozliczni goście z całego niemal świata. Oni są jak pijawki żerujące na organizmie, które raz przyssane, trudno bez bardziej radykalnej interwencji oderwać od żywiciela.
Piszę to czerpiąc z własnego doświadczenia związanego z próbami pozbycia się nieproszonego gościa, który upatrzył sobie mój blog i inne, na które chętnie zaglądałam. Mam nadzieję, że obecnie problem jest już opanowany, co jak sadzę mogę zawdzięczać w dużej mierze administracji portalu, do której zmuszona byłam zwrócić się o pomoc.
Przestrzegam jednak innych przed podobnymi przypadkami, bo pozbycie się natrętnego, złośliwego, pasożytniczego osobnika pochłania wiele czasu i jest dość uciążliwe.
Suplement - z dnia 10.08.2006 r. godz. 13.27
09.08.br - 196 minut (obecności "X" na moim blogu) + 17 skasowań
10.08.br - 257 minut... (tylko do chwili obecnej) + 2 e-maile




Komentarze
Pokaż komentarze (24)