Z pewnym poślizgiem poruszam ten temat, ale sprawa ta nie daje mi spokoju, bowiem wciąż zastanawiam się na faktem stanowczej odmowy Prezydenta ujawnienia raportu o stanie jego zdrowia.
Przecież jeszcze 23 kwietnia br. sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński informował, że raport o zdrowiu prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostanie podany do publicznej wiadomości w najbliższych dniach. Wcześniej sam Prezydent powiedział, że jeśli ktoś koniecznie chce wiedzieć, jaki jest stan zdrowia głowy państwa, to on nie widzi przeciwwskazań.
Te „najbliższe dni" z biegiem czasu oddalały się i oddalały coraz bardziej. Zastanawiam się co ostatecznie powstrzymało Prezydenta przed ujawnieniem zapowiadanego od tak dawna raportu mimo zapewnień, że - jak określił Michał Kamiński w jednym z radiowych wywiadów - "Prezydent jest zdrowy, żadnych niepokojących informacji tam nie będzie. To będzie raport o dobrym zdrowiu prezydenta" .
Każdemu, kto analizuje te słowa i bieg wydarzeń muszą nasunąć się wątpliwości związane z rozbieżnością między wypowiadanymi słowami a konkretnym postępowaniem w tej sprawie. Co takiego zdarzyło się w międzyczasie, że wobec opublikowania podobnego raportu dotyczącego stanu zdrowia Premiera Donalda Tuska, pałac prezydencki ostatecznie wycofał się z wcześniejszej zapowiedzi?
Czy jest to posunięcie taktyczne, jak usiłują to tłumaczyć niektórzy zwolennicy Prezydenta, czy też jest to raczej rozpaczliwa rejterada, która ma zapobiec ujawnieniu faktów, których nie chce się z pewnych względów ujawniać, bo mogłyby postawić Prezydenta w niekorzystnym świetle na tle analogicznego raportu dot. Premiera?
Czy gdyby ten raport był dla Prezydenta korzystny, to nie lepiej byłoby go ujawnić, by rozwiać wszelkie, mniej lub bardziej, niepokojące wątpliwości i tym samym raz na zawsze, a przynajmniej na dłuższy czas zakończyć sprawę? Z pewnością tak, zwłaszcza, że takie ujawnienie przecież się samemu zapowiadało.
Co może dla zwykłego obserwatora być niepokojące w zachowaniu się Prezydenta? Czy można zaprzeczyć, że występują bądź występowały:
- wielodniowe zniknięcie z życia politycznego po przegranej PiS w wyborach,
- kłopoty z precyzyjnym wyrażeniem myśli
- trudności wypowiedzi
- kłopoty z pamięcią krótkotrwałą
- huśtawka nastrojów
- stronienie od ludzi
- apatia i podejrzliwość
- okresy agresji słownej w wyniku błędnej oceny sytuacji.
Pozytywny, rzetelnie opracowany raport o stanie zdrowia Prezydenta mógłby ostatecznie rozwiać wątpliwości, że jest to wszystko związane z nie najlepszą kondycją zdrowotną głowy państwa. Brak takiego raportu pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi i liczne domysły.
Stan zdrowia osób podejmujących najważniejsze decyzje w państwie, a zgodnie z konstytucją Rzeczpospolitej Prezydent odpowiada za bezpieczeństwo narodowe i jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ogłasza stan wojny, jest ze wszech miar ważny i jako taki nie powinien być tematem tabu. Trzeba sobie bowiem zdać sprawę z tego, że odchylenia niektórych parametrów zdrowotnych od normy, a także pewne schorzenia i również leczenie tych schorzeń niektórymi lekami może odbijać się na zdolności człowieka do jasnego, precyzyjnego rozumienia spraw, sprawnego działania i logicznego podejmowania decyzji.
Nie bronią się tutaj wysuwane argumenty przeciwników publikowania raportów o stanie zdrowia najważniejszych osób w kraju, że:
Prezydent, jak i Premier, to nie są osoby prywatne, pełnią swoje funkcje nieprzerwanie przez 24 godziny na dobę, podejmując "na gorąco" ważne decyzje związane z bezpieczeństwem kraju, czyli nas wszystkich, a jest nas prawie 40 milionów, spotykają się z najwyższymi przedstawicielami innych państw oraz biorą udział w spotkaniach na najwyższym szczeblu w UE, podczas których podejmują zobowiązania najwyższej wagi w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, a więc w imieniu jej obywateli, ich dzieci, i dzieci ich dzieci.
Aż strach pomyśleć, jakie szkody mogłyby być uczynione dla interesów Polski, gdyby zła ocena sytuacji w wyniku choroby, takiej jak np. hipoglikemia czy określone niepożądane działanie leków mogły w niekontrolowany sposób wpłynąć na słowa lub działanie tych osób.
Dlatego powinna być opracowana i włączona do przepisów prawnych procedura nakazującą publikowanie raportów o stanie zdrowia przynajmniej trzech najważniejszych osób w Państwie (dodatkowo Marszałek Sejmu, który zastępuje konstytucyjnie w określonych sytuacjach Prezydenta). I nie ma znaczenia czy i w jakich krajach to w ten sposób funkcjonuje. To byłyby bowiem zdrowe zasady zwiększające w jakiś sposób nasze bezpieczeństwo, co jest nie do przecenienia.
A zanim to nastąpi, osoby te powinny same, dobrowolnie wyrazić zgodę na ujawnienie danych o stanie ich zdrowia, jak uczynił to ostatnio pokazowo Premier Donald Tusk.
Prezydent odciąga ujawnienie wyników badań, a wiadomo, że jak każdy człowiek przechodzi okresowe kontrolne badania. Co niepokojącego jest w tych wynikach, że są one opóźniane w czasie niczym próbka moczu niejednego sportowca na obecność anabolików przed ważnymi zawodami. Na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie nie wystąpi wielu mistrzów świata ponieważ nie poddali się kontroli antydopingowej. Odnoszę wrażenie, że pan Prezydent też nie poddaje się kontroli obywateli, jakby chciał coś ukryć.
Tylko czy Prezydent i ludzie z jego otoczenia są w stanie to zrozumieć?




Komentarze
Pokaż komentarze (95)