Stało się, co stać się miało.
Nic nie będzie tak jak wtedy.
Gorzkich słów padło niemało,
Co raniły bez potrzeby…
Słowo jak kula śniegowa
Obrastało w win skorupę.
Cios za ciosem uderzało,
Oskarżeniem złym zatrute.
Jak tu walczyć, gdy przeciwnik,
Równej szansy mi odmawia?
Czy to nie paradoks dziwny,
Gdy opinia brzmi jak zdrada?
Pod naporem sił mi braknie,
TO NIE TAK! Głos jeszcze woła…
Czy w oskarżeń huraganie,
Do rozsądku dotrzeć zdoła?
Nie, to na nic. Pogodzona,
Rezygnuję z prób obrony.
Niech triumfuje druga strona,
Dla mnie spektakl już skończony…
Co w pamięci pozostanie
Z tej przyjaźni, co już gaśnie?
Dni pogodne czy też może
Te burzliwe chwile właśnie...?




Komentarze
Pokaż komentarze (6)