Dzisiaj kolejne efekty mojego niedzielnego polowania z aparatem fotograficznym w warszawskim Zoo.
Ten kot spał sobie smacznie wygrzewając się w południowym słońcu...

niestety, bezmyślni ludzie walili w balustradę, wrzeszczeli by otworzył oczy, co by im lepiej wyszedł na zdjęciach. Kompletna dzicz i buractwo.

Ten kocur na pewno nie dałby się Putinowi odstrzelić (dla potrzeb poprawienia wizerunku...).

A tu pewnie w naturze kolacja tych kotów...






Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ten poczciwy kłapouchy jest akurat za taką siatką, jakby był krwiożerczym potworem...

Niektóre ptaki wręcz pozowały do zdjęć, niczym nie speszone, jak ten cudak stojący tuż przy szybie...

Ale bezkonkurencyjny był ten obywatel..., no właśnie Europejczyk czy z Afryki? Stał przy ogrodzeniu w odległości ok. metra i patrzył na tłum ludzi, nic sobie z tego nie robiąc. Naprawdę to był gość... ;)
A i jego kompani też niczego sobie.








No i jeszcze inne ptaszki...


Chyba będzie jeszcze trzecia część. ;) Zapraszam wkrótce...




Komentarze
Pokaż komentarze (3)