Tą notką kończę pokaz zdjęć z mojej eskapady do warszawskiego Zoo. Wiem, że zdjęcia pewnie mogły być lepsze, ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że w niedzielę były tam takie tłumy, że odpowiednie ustawienie się do zrobienia zdjęcia, bez potrącania przez przepychające się dzieciaki graniczyło z cudem.
A poza tym to dopiero trzeci tydzień, jak mam wreszcie ten aparat i jeszcze się uczę...








Następne zdjęcia pewnie poświęcę barwom jesieni, ale na to muszę jeszcze trochę poczekać...




Komentarze
Pokaż komentarze (2)