Ciągle jesteś w biegu. Pędzisz skądś… gdzieś…
Nie potrafisz się już zatrzymać.
Nic już nie widzisz i nie słyszysz.
Nadajesz i nie czekając na odpowiedź odwracasz się plecami.
Czy również nic nie czujesz…?
Pewnie masz marzenia, ale ich nie zdradzasz.
Nie potrafisz się już otworzyć,
Nie dostrzegasz tego co cenne.
Mistrzowsko wykonujesz zdawkowe gesty.
Czy nie chcesz już zrzucić skorupy…?
Skupiasz się na sobie, bo tak wygodnie.
Nie chcesz uczestniczyć w obcych problemach.
Rozmieniasz się na drobne.
Uciekasz w łatwe przyjemności.
Zabijasz nudę, frustrację czy ból…?
Nic się nie zmienia, bo nie masz odwagi dokonania zmian.
Tkwisz w niewoli tych samych rytuałów.
Oszukujesz się, ale wciąż jesteś w kręgu niemocy.
Zmiana wydaje ci się taka nieracjonalna...
Nie masz odwagi czy sił na zrobienie kroku…?
Mijasz kolejnych ludzi, poświęcając im zaledwie chwilę uwagi,
By ponownie, nic niewidzącymi oczami, patrzeć przed siebie.
Łamiesz złożone sobie przyrzeczenia.
Rozgrzeszasz się, by zaraz potem złożyć je ponownie.
Czy masz jeszcze nadzieję…?




Komentarze
Pokaż komentarze (14)