Już jesień. Chłód w sercach i słowach.
Amnezja letnich uniesień.
Zimne, obce spojrzenie i osąd.
Ironia rywalizuje z cynizmem.
Jeszcze uprzejma obojętność i niechętne nawyki,
By wstydliwie udawać, że nic się nie stało.
Pierwsze oznaki nadchodzącego mrozu.
Słowa niczym sople zagłębiają się w pamięć.
Przejmujący chłód rozchodzi się powoli po ciele,
Powodując dreszcz niedowierzania.
Jeszcze tli się ostatnie źródło nieśmiałej tkliwości,
Ale i ono nieuchronnie zgaśnie…
Myśli przybierają szarość dnia.
Nocny szron topi się by za dnia dać jeszcze nadzieję ciepła,
Które rozpaczliwie przywołuje wyobraźnia.
W rzeczywistości wszystko już postanowione,
Nadchodzi kres, bo lato nie mogło trwać dłużej,
A nieprzyjazny wiatr zerwie ostatnie liście…




Komentarze
Pokaż komentarze (3)