Zajrzałam po dłuższej przerwie na swój blog i pomyślałam, że tym którzy tu od czasu do czasu wpadają pewnie opatrzyła się wywieszka z napisem REMONT - do odwołania. Aby więc mieli na czym "oko zawiesić", aż do momentu kiedy powrócę tu na dobre, mam dla nich coś specjalnego...
Postanowiłam pokazać temat z Anitą, który czekał na publikację od jakiegoś już czasu. Przedstawiam zdjęcia, które chociaż czarno-białe są niezwykłe, zarówno ze względu na obiekt - piękną i zmysłową Anitę, jaki i niecodzienne miejsce, w jakim zostały zrobione.
Są takie sceny filmowe, które są arcydziełami, niektóre kadry są bowiem niemal tak doskonałe, że patrząc na nie ma się wrażenie, że powstały jako osobne dzieła sztuki, a nie stanowią jedynie części większej filmowej całości.
Takimi są niewątpliwie filmowe kadry ze sceny kąpieli w Fontannie di Trevi pięknej dziewczyny - Sylvi - postaci z filmu La Dolce Vita Federico Felliniego (1960), którą zagrała Anita Ekberg.

Ta szwedzka aktorka, dokładnie Kerstin Anita Marianne Ekberg, urodziła się 29 września 1931 roku w Malmo. Blondynka, 169 cm wzrostu i doskonałe, stworzone jedynie przez naturę, niezwykle kobiece kształty.

Kariera jej rozpoczęła się w 1951 roku od zdobycia tytułów Miss Szwecji oraz Miss Uniwersum. W 1953 roku przybyła do Hollywood, lecz nie błyszczała jako gwiazda najwyższego formatu, nie będąc zbyt dobrą aktorką. Wkrótce zaczęła mieć poważne problemy z nadwagą, ale nawet po zrzuceniu 30 kilogramów nie udało się jej odnieść większych sukcesów filmowych.
Do historii przeszła jednak w scenie słynnej kąpieli w najbardziej znanej, barokowej fontannie Rzymu, w której emanuje niezwykłym pięknem i seksapilem. W końcowej scenie towarzyszył jej Marcello Mastroianni,chociaż moim zdaniem facet w garniturze w wodzie fontanny wygląda jednak jakoś śmiesznie...

Poniżej kilka wybranych kadrów z filmu La Dolce Vita, z których każdy zasługuje na miano pięknego obrazu i niektóre stały się chętnie kupowanymi plakatami.







Chociaż film powstał... 48 lat temu ciekawa jestem, czy urok Sylvi tj. Anity Ekberg z tamtych lat robi obecnie na współczesnych mężczyznach tak duże wrażenie, jak czynił to wówczas ...
Pozdrawiam,
Anita
PS.
Jeśli kogoś zmylił tytuł notki i spodziewał się, że będzie ona o mnie - to mam nadzieję, że zbytnio się nie zawiódł i zdjęcia mojej pięknej imienniczki, Anity Ekberg, całkowicie mu to zrekompensowały... ;-)
Teraz już ze spokojem powracam do swoich spraw, mając przekonanie, że bywalcy na moim blogu nie zanudzą się do mojego powrotu...




Komentarze
Pokaż komentarze (27)