Pogoda w dzisiejszym świątecznym dniu dopisała, wybrałam się więc na spacer z aparatem po okolicy. Dzisiaj był desant ptaków, których dotąd nie fotografowałam - mew. Mewy śmieszki przylatują tutaj stadami, a wtedy obsiadają balustrady mostków i chociaż z daleka nadzwyczaj ładnie to wygląda, to jednak jak się bliżej podejdzie skutki tego są... niestety mniej ładne. Ale ptaki jako takie są ciekawe i nie ma między nimi a kaczkami większych awantur.
Fotografując to i owo nagle tuż przede mną, na osiedlowej uliczce zatrzymała się czarna limuzyna z chorągiewką w biało-czerwonych barwach. Domyślam się, że był to samochód ambasadora pewnego kraju, który wrócił właśnie z uroczystości Święta Niepodległości. Z tylnego siedzenia wyszedł mężczyzna (to ten pan idący chodnikiem), a po jego wyjściu kierowca zdjął chorągiewkę z auta i odjechał.
Mała zagadka: flaga jakiego państwa jest na samochodzie?Ja już wiem, bo sprawdziłam...;)
I jeszcze trochę zdjęć na dowód, że chociaż to jeszcze jesień, to już w schyłkowym okresie i zima tuż-tuż, za progiem...





















Komentarze
Pokaż komentarze (21)