Trafiłam dzisiaj poprzez zdjęcia w Gazeta.pl na ten film, który ukazuje, krok po kroku, obróbkę graficzną fotografii pewniej celebrity - niejakiej Joli Rutowicz.
Nieistotne jest jednak nazwisko obiektu poddanego przeróbce komputerowej, ale fakt, jak to się odbywa i jaki przynosi efekt końcowy. Nie można tutaj nie mieć wrażenia, że wszystkie kolorowe czasopisma karmią swoich czytelników taką mistyfikacją pokazując gwiazdy, gwiazdki, osoby bardziej lub mniej znane z jakiegoś powodu lub znane tylko z tego, że... są znane w inny sposób, niż wygladają one w rzeczywistości, czyli podrasowując ich wizerunek za pomocą programu Photoshop, ukazując je jako osoby niemal nieskazitelne przez usunięcie na zdjęciach wszelkich mankamentów urody.
Tak przetrawione fotografie mają nas utwierdzić, że to ze wszech miar niezwykli ludzie, którym powinno poświęcić się dużo uwagi, co uzasadnia konieczność śledzenia ich losów i zachęca do kupowania tych czasopism. Jeśli o mnie chodzi to jestem całkowicie odporna na te zabiegi i nie kupuję żadnych tzw. magazynów dla kobiet, które sa dla mnie piekielnie nudne, ale inni, jak sądzę, niekoniecznie...
A oto przebieg tej mistyfikacji...




Komentarze
Pokaż komentarze (3)