Trwam dość długo w takim stanie,
I pomimo prób już wielu,
Zamiast sklecić z sensem zdanie,
Myśli błądzą mi bez celu…
Już mi nawet głupio przez to,
Wstyd jest wielki wobec gości,
Lecz wysiłki są na próżno,
I ten stan mnie mocno złości…
Ktoś by może rzekł tu szczerze,
Że depresja jest to pewnie,
Dziś we wszystko już uwierzę
I wspominam wenę rzewnie…
Tyle dzieje się wokoło:
Kongres i PiSu „odnowa”…
Więc tematów wciąż niemało,
A mi brak jest na to słowa…
Ani słowa… ani chęci…,
Wszystko jest mi obojętne,
Żaden temat mnie nie nęci,
I te myśli w głowie błędne…
Wciąż tylko ta beznadzieja…
Nie ciekawi mnie nic prawie,
Gdzie się podział humor, pasja…?
Może ktoś wie coś w tej sprawie?
Mam nadzieję, że to minie,
I stan pozytywny rzeczy,
Czas, co szybko przecież płynie,
To przywróci i uleczy.
Więc wybaczcie, drodzy Goście,
Mimo, że karnawał w pełni,
Może wena przyjdzie w poście?
Wtedy pewnie coś się zmieni… ;-)




Komentarze
Pokaż komentarze (30)