Niby w zasadzie jeszcze zima, ale już czuje się w powietrzu coś świeżego, nowego...
No i stało się, przełamałam się, tzn. przestałam smęcić i wzdychać, bo to nic nie daje i niczemu nie służy. Postanowiłam wziąć się za siebie. Najpierw spojrzałam w lustro krytycznie, nawet bardzo krytycznie. W efekcie kilka dni temu kupiłam odpowiednie przybory do ćwiczeń, na razie wystarczą mi takie, które nie zajmują w ogóle miejsca, żeby nie plątały się w domu bez sensu pod nogami. Wymyśliłam zatem taśmy gumowe, w zestawie są dwie krótkie - pętle, oraz dwie szerokie i długie, w dwóch kolorach w zależności od siły naciągania. No i zaczęłam już ćwiczenia, przydadzą się jak odkurzę rower po zimowej przerwie. ;-)
No, a teraz relacja znad jeziorka. Chociaż częściowo skute jeszcze lodem, to z każdą godziną zwiększa się obszar od niego wolny. Każdego dnia też widać coraz więcej kaczek, które powracają w to miejsce, bo wkrótce wiadomo - gody, no i pewnie znów dochowamy się gromadki małych kaczuszek, co postaram się uwiecznić i Wam pokazać.
Oto kilka zdjęć moich sąsiadek zrobionych dzisiaj po południu. Jak łatwo zauważyć kaczki stąpają po kruchym lodzie... ;)















Komentarze
Pokaż komentarze (86)