CHIŃSKI KALEJDOSKOP
"CHINY - to moja pasja i powołanie. KRAJ, w którym jest najwięcej ludzi do polubienia"
75 obserwujących
554 notki
625k odsłon
  420   0

"TYBETAŃSKIE SPOTKANIE" Si Chuan

Bandery modlitewne bôn
Bandery modlitewne bôn

   

   Interpretując literacko 5 elementów filozofii chińskiej (woda, ziemia, drewno, metal i ogień) można sobie zdać sprawę jak bardzo przyciąga chińska prowincja SI CHUAN. Jej nazwa "cztery rzeki"  odnosi się głównie do elementu WODA.

    Przeszło 1 300 rzek, jezior, stawów, zadomowiło się  w tym regionie otoczonym wspaniałymi i groźnymi łańcuchami górskimi. Tutaj też mieszka  wiele mniejszości narodowych. Dzięki swym lasom i surowcom mineralnym, SI CHUAN stał się jedną z najlepiej prosperujących zachodnich prowincji Chin.

   Inny element - OGIEŃ -  jest bardzo ezoteryczny, nie ma tutaj  wulkanów, ale ogień metaforycznie jest obecny w pikantnym jedzeniu!

   Dwa razy dobry los mnie tutaj zagnał. I to jeszcze przed pamiętnym i tragicznym trzęsieniem ziemi w  maju 2008 roku. Lecz nie o troskach natury mowa, wolę chwalić piękno tej prowincji położonej wsród skalistych, srebrnych i zielonych gór.. i to niezapomniane spotkanie ...

   ... w JIU ZHAI GOU  - w  rezerwacie przyrody, należącym do dziedzictwa UNESCO w północnym Si Chuan'ie.  Wioski tybetańskie to perły jezior turkusowych...  wodospady... Szczyty górskie cały rok są ośnieżone, rozległe lasy, turnie i polany wśród, których żyja sobie małpy zwane złotymi, wiele gatunków zwierząt pod ochroną, a wśród nich  symbol prowincji - wielkie pandy.

Teren jest rozległy, można  wybrać się na dwudniową przechadzkę, aby w niewielkim skrócie zobaczyć to co najciekawsze.

 Po całym dniu spędzonym na zwiedzaniu tej wspaniałej scenerii, rozkosznej dla oka, nadchodzi czas na znalezienie noclegu. W parku turyści nie mogą nocować, jest to zabronione. Lecz teoria to nie praktyka; więc doczekawszy się zmierzchu i wyruszywszy na zwiady, pukając do drzwi kilku domów, nie znajduję bratniej duszy, która przyjmie mnie w krąg swoich dzisiejszych gości. Muszę przyznać, ze w takich sytuacjach mam dużo tupetu i łatwo się nie poddaję! W końcu po kilku niepowodzeniach, pukając do malowniczej tybetanskiej włości, prosząc o schronienie na jedną noc i ewentualny wikt następuje cud.... Tybetanska kobieta zaprasza mnie na odpoczynek ofiarowując herbatę z mlekiem jaka (a właściwie dla ścisłości z solonym masłem jakowym). Po gościnnej wymianie zdań zadaję jej pytanie: czy jest możliwy nocleg na jedną noc w jej domu. Zwycięstwo - odpowiedz jest pozytywna, ale... jest warunek: nie mogę wyjść z domu aż zapadnie zmierzch. Moja konsternacja: dlaczegóż to? Dostaję odpowiedz bardzo prostą, że o zmierzchu nie ma już turystów, opuścili oni tutejsze okolice, więc nie ma możliwości, że ktoś mnie zobaczy i tym samym ta miła gospodyni będzie miała kłopoty z mojego powodu.

   ... najwspanialej smakuje zakazany owoc! Więc siedząc i sączac "n'tą" herbatę, znam już miejsce mego noclegu z przecudownym widokiem na malownicze krajobrazy. Podziwiam wnętrze wystrojonej kuchni z jej meblami ręcznie malowanymi w stylu tybatanskim o żywych kolorach; po środku izby oczywiście bardzo ważne ognisko z przyborami do przygotowywania posilkow. Odpowiadam na pytania i zadaję moje miłej gospodyni. Jako nie widać obecnosci płci męskiej w tym domu, dowiaduję się, że znajduje się ona na wyżynnych pastwiskach ze stadami jaków. W domu tylko płeć żeńska jest obecna, więc matka i dwie córki, plus zwierzyna domowa; drób, mała psina bardzo posłuszna, kocina, ktory o mało się "nie przypali", gdyż śpi nieomalże w ognisku. Symbol ognia jest dla Tybetanczyków podróżą wewnetrzną, światłem życia, chroni ich przed iluzjami i złudzeniami oraz oczyszcza negatywne energie.

   Nastaje wieczór i wspłlny wegetariański posiłek no i oczywiście tradycyjna tybetańska herbata...

   Teraz można już wyjść z tego gościnnego domu. Turyści odjechali daleko do nowoczesnych *** lub więcej "gwiazdkowych" hoteli, a mój "hotel" jest pod gwiazdami. Noc jest ciepła i ta upajająca cisza wokół pochłania mą zadumę. Słychać tylko świst tybetańskich bander modlitewnych (bôn) wśród lekko gwiżdzącego wiatru. Nie sposób odróżnić dziwne niespotykane odgłosy ptakw i zwierząt i ten ululąjacy szum strumieni. Jeszcze kilka tokad młynów modlitewnych dochodzących z daleka i cała wioska zaśnie.

   I do rana będzie trwał ten mój sen na jawie.

zdjęcia: image

 

Zobacz galerię zdjęć:

wnętrze kuchni z domowym ogniskiem, na którym gotuje się posiłki
wnętrze kuchni z domowym ogniskiem, na którym gotuje się posiłki tybetańskie meble Kobieta tybetańska z młynkiem do modlitwy idzie sobie ulicą dom gościnnej rodziny tybetańskiej świątynia tybetańska Młodzi adepci buddyzmu tybetańskiego przed świątynią +1 zdjęcie +2 zdjęcia
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości