Wczoraj w godzinach porannych przywódca kubański dr Fidel Castro-Ruz poinformował na łamach dzienników Juventud Rebelde i Granma, że nie zamierza ubiegać się o powrót na stanowisko przewodniczącego Rady Państwa i szefa sił zbrojnych (Commandante en Jefe ) który sprawował przez blisko 50 lat.
Po pół wieku codziennego poczucia odpowiedzialności , decyzja o tym by odpocząć od tego ciężaru jest całkowicie zrozumiała. Krótko po rozpoczęciu się perypetii zdrowotnych kubańskiego przywódcy, jego nie związany z polityką brat Ramon oświadczył: "Fidel po raz pierwszy od tych lat ma wakacje".
Dlatego Fidel, który zaznaczył w swoim orędziu do rodaków, że jego stopniowe dochodzenie do zdrowia związane było z ryzykiem, zdecydował się wyprzedzić decyzję Zgromadzenia Narodowego o jego losach, która miała zapaść 24 lutego.
Pozostanie nie tylko parlamentarzystą, lecz człowiekiem-symbolem, który zamierza dzielić się swym ogromnym doświadczeniem za pośrednictwem artykułów podpisanych "Towarzysz Fidel". Będzie powracał w swych wypowiedziach i na pewno nie uniknie publicznego pokazywania się całemu światu.
Ostatni raz telewizja kubańska zaprezentowała zdjęcia i materiał filmowy, na którym można było dostrzec wypoczętego Fidela przy okazji wizyty prezydenta Brazylii Luli. Po spotkaniu gość oświadczył, że Castro jest w stanie nie tylko wykonywać krajową misję o zasięgu politycznym, lecz światową o historycznym znaczeniu.
Poniżej załączam link z Juventud Rebelde z rzetelnym, nie koślawo tłumaczonym przez polskich dziennikarzy tekstem oświadczenia kubańskiego prezydenta.
http://www.juventudrebelde.co.cu/cuba/2008-02-19/message-from-the-commander-in-chief/


Komentarze
Pokaż komentarze (3)