Wiem że SLD to organizacja wewnętrznie niejednolita. Pod nazwą tą kryją się zarówno amoralni managerowie polityczni,jak i ludzie, którzy czują po prostu przywiązanie do formacji lewicowej.
Niestety czynniki decyzyjne tej partii traktują lewicowość jako swoisty wentyl bezpieczeństwa ukrywający ich rzeczywisty charakter -to że faktycznie stanowią oni czerwoną burżuazję- już zresztą nawet nie czerwoną. Przedmiotem moich rozważań jest jednak zagadnienie stosunku SLD do historii ruchu robotniczego. Wiem że z formacją tą współpracują wartościowi i zasłużeni historycy, jednak cały czas mówię o czynnikach decyzyjnych- o kierownictwie partii, które od rozwiązania PZPR po dzień dzisiejszy nie kiwnęło palcem by demaskować kłamstwa prawicy na temat ruchu robotniczego.
Obowiązkiem SLD było powiedzenie prawdy na temat wojny 1920 r.i o wcześniejszej wyprawie Piłsudskiego do Mińska białoruskiego,która obaliła rząd zasłużonego działacza Vincasa Mickievicziusa-Kapsukasa, premiera tzw.LitBieła , daleko spokrewnionego z naszym wieszczem Adamem Mickiewiczem.Kapsukas był komunistą , który przeciwstawiał się podporządkowaniu swej republiki Armii Czerwonej , jak też terrorowi. Niezależność odziedziczył po nim bratanek Kreve-Mickieviczius, który miał bardzo podobne poglądy wobec wkroczenia Armii Czerwonej w 1939.
Obowiązkiem SLD było mówienie prawdy na temat agresji Pilsudskiego na Ukrainę i Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski -rzeczywistej roli tego pierwszego zalążka rewolucyjnej państwowości, składającego się z wybitnych działaczy polskich i miedzynarodowych którzy wobec rozbicia krajowych sił komunistycznych stworzyli rząd, z którym nie wstydzili sie współpracować nawet niektórzy działacze z partii programowo wrogich wobec komunizmu.
Rząd ten dążył zarówno do skomunizowania kraju , jak i zachowania jego niezależności, sprzeciwiając się projektom wysiedlania polskiej ludności i zastępowaniu języka polskiego rosyjskim i jidisz, jak też mianowaniu funkcjonariuszy Armii Czerwonej na polskie stanowiska administracyjne. Za to zadbał o rozwinięcie profesjonalnej służby medycznej, co w warunkach wojny było szczególnie istotne i odbudową zniszczonego przez wojnę transportu.Zasługi Marchlewskiego, Dzierżyńskiego i Kona są tu trudne do przecenienia.
Co robiło kierownictwo partii zamiast ujawniać tę prawdę??-stało na trybunach honorowych odbierając defiladę w kolejne rocznice "cudu nad Wisłą"!
Nie pomyślano o uczciwym potraktowaniu pamięci po wartościowych działaczach polskiego ruchu robotniczego-ani o Julianie Marchlewskim, ani o Feliksie Konie, Feliksie Dzierżyńskim. W zapomnienie odeszła partia SDKPiL i KPRP-KPP. Nie przyznawano się do Adolfa Warskiego, Marii Koszutskiej-Kostrzewy czy Maksymiliana Horwitza-Waleckego -ludzi zamordowanych za własną niezależność przez stalinowskich siepaczy. Pozwolono na wyrzucenie na śmietnik historii Marcelego Nowotki i Wandy Wasilewskiej która uratowała tysiące ludzi z łagrów.
Kierownictwo SLD nie myśli nawet o rzetelnej pragmatyce historycznej -uwielbia dryfować zgodnie z prądem- woli zatem politykę historyczną -politykę zaniedbań i przemilczeń.
Milczy nawet wobec nikczemnych kłamstw Gazety Wyborczej propagandowej tuby Michnika,który by funkcjonować w prawicowej rzeczywistości konformistycznie kryje swe komunistyczne tradycje rodzinne, co czyni od 1980 r gdy kłamał na publicznych spotkaniach , że jego rodzice byli w AK.
Szczególnie odrażające są kłamstwa dotyczące Kuby i Fidela Castro oraz Hugo Chaveza i Wenezueli,gdzie najnikczemniejszą rolę odgrywa przypominający swym wyglądem narkomana Maciej Stasiński, choć nie brak też pełnych przekłamań artykułów na temat polskiego ruchu robotniczego, szczególnie dotyczy to artykułów biograficznych.
Niestety wobec kłamstw sprzedajnej prasy SLD nie protestuje. Nie czyni tego nawet w duchu nie będącego komunistą Noama Chomskyego który w swej książce "Rok 501" nazwał wszystkich narkointelektualistów klamiących na temat Kuby ludźmi którzy dali się kupić.
Nie mówiąc prawdy na tematy trudne, pozwalając na manipulacje i fałszerstwa władze tej formacji okryły się wstydem. Ten wstyd będzie bardzo trudno odkupić- jak też wstyd który pozostał po rządach, które przyczyniły się do kompromitacji pojęcia "lewica". Wymiatanie śmieci pod dywan lub zmienianie formacji w duchu cynicznego gracza Millera nic nie pomoże.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)