Kiedy polski rząd podjął bardzo dobrą decyzję o zablokowaniu wjazdu młodych banderowców na teren III RP pewne reakcje były do bólu przewidywalne. Wiadomo było, że część dziennikarzy i polityków zaczadzona testamentem Giedroycia (ew. Kuronia) będzie załamywać ręce. Wszak hasło "pojednanie z Ukrainą lub śmierć" jest dla nich motorem działań, nawet gdyby to rzekome pojednanie miało się odbywać pod dyktando rezunów, z graffiti "śmierć Lachom" w tle. Zaskoczył mnie tylko Gowin, który stracił bardzo dobrą okazję by siedzieć cicho.
Zastanawiałem się jednak jaka będzie reakcja PiSobolszewików. Część z nich zaangażowała się w protesty przeciw rajdowi banderowców, chcąc instrumentalnie wykorzystać kresowiaków do ataku na rząd. Kiedy rząd zrobił to co powinien PiSobolszewicy stanęli przed poważnym wyzwaniem - wymyśleć dlaczego rząd jednak zrobił źle. I wymyślili, że rząd działał za późno - powinien nie wpuścić banderowców do Polski kilka dni wcześniej. W jaki spodób rząd miałby zatrzymać rajd banderowców już na terenie Ukrainy, gdzie nie sięga polska jurysdykcja tego już PiSobolszewicy nie wyjaśnili. Prawdę mówiąc wcale mnie to nie dziwi.
3 tygodnie temu odbyła się tzw. Łemkowska Watra w Zdyni, której patronuje L.Kaczyński. Motywem przewodnim była gloryfikacja UPA i duchowego przywódcy tej zbrodniczej organizacji, Stepana Bandery. Ksiądz Isakowicz-Zaleski złożył doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa propagowania faszyzmu - żaden PiSobolszewik nawet nie zająknął się na ten temat. PiSobolszewikom nie przeszkadza także to, że Kaczyński desperacko popiera i promuje w Europie Juszczenkę. Tego samego Juszczenkę, który stawia pomniki mordercom Polaków z UPA i który wydał dekret uznający tę bestialską bandę za ruch wyzwoleńczy, a nazistę Banderę za bohatera narodowego Ukrainy...
511
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (15)