W połowie lutego "prezydent" ujawnił raport z rozwiązania WSI. Zawiera on ściśle tajne (teraz już jawne) informacje dotyczące działania polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Oprócz nazwisk osób współpracujących ze służbami w kraju, ujawnia także jakich przykrywek używał wywiad do wysyłania oficerów za granicę,
a także szczegóły tajnej operacji w Afganistanie.
Kilka miesięcy później rosyjska gazeta Kommiersant podała informację o rozbiciu
polskiej siatki szpiegowskiej na Białorusi. Zatrzymanych zostało 5 osób - dwóch białoruskich majorów, rosyjski oficer
i dwóch białoruskich żołnierzy. Wszyscy oni pracowali dla polskiego wywiadu
wojskowego, a działalność ich polegała na fotografowaniu tajnej dokumentacji dotyczącej systemu obrony przeciwlotniczej Białorusi i Rosji.
Grozi im od 7 do 15 lat więzienia.
Dzisiaj okazało się, że tajne dokumenty po byłyych WSI zostały w nocy przewiezione do Kancelarii Prezydenta. Najwyraźniej Macierewicz i Kaczyński stwierdzili, że ujawnili za mało tajemnic państwowych i za mało zaszkodzili Polsce.
Przez kilka ostatnich lat tzw prawicowi publicyści (czyli propagandyści PiSu) tworzyli mit potężnych WSI, które trzęsą całą gospodarką, mediami i polityką. Raport Macierewicza miał być potwierdzeniem tego mitu.Okazało się, że WSI robiły dokładnie to samo co robią wszystkie służby w każdym demokratycznym kraju, a mit był jednym wielkim kitem. Niejako przy okazji raport ujawnił tyle tajemnic państwowych, że działania wywiadu i kontrwywiadu zostały sparaliżowane na całe lata. Kaczyński i Macierewicz muszą za to odpowiedzieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)