Być może ta nagonka była powodem, dla którego urząd miasta Wrocławia odmówił zgody na manifestację przez dworcem głównym we Wrocławiu. Organizatorzy wystapili więc o zgodę na manifestację przy kościele NMP i przemarsz do Rynku. Urzędnicy miejscy ponownie chcieli odmówić zgody, ale nie zdążyli skontaktować się z organizatorami. Z kolei kontrmanifestacja organizowana przez tzw. antyfaszystów nie miała żadnych problemów z uzyskaniem zgody.
Manifestacja nawet się jeszcze nie zaczęła kiedy doszło do pierwszego skandalu. Dwóch jej uczestników zostało zaatakowanych przez komunistycznych bandytów (tzw. antyfaszystów). Jeden z poszkodowanych trafił do szpitala.

Fot. Maciej Swierczynski / AG

Fot. Maciej Swierczynski / AG

Fot. Maciej Swierczynski / AG

Fot. Maciej Swierczynski / AG
Ktoś mógłby zapytać - jak to możliwe ? Przecież było tam więcej policji niż manifestantów. To proste - policja nie była tam po to, żeby pilnować porządku. Policja była tam po to, żeby wybić z głowy narodowcom organizowanie manifestacji. Patriotyzm w UE ? To przecież myślozbrodnia.
O 15.10 pojawił się przedstawiciel urzędu miasta, niejaki Zieliński i rozwiązał manifestację. Nawet dziennikarz biuletynu żydokomuny dziwił się że tak szybko, bo jeszcze nie wygłoszono żadnego rasistowskiego albo faszystowskiego hasła.
Uczestnicy krzyczeli za to "sierpem i młotem czerwoną hołotę" , "precz z komuną" i "Katyń -pamiętamy" - bardzo nieeuropejskie hasła. Zaś Unia Europejska to organizacja totalitarna i tzw złe poglądy są w niej bezwzględnie tępione. Do akcji wkroczyła policja.

Fot. Maciej Swierczynski / AG
Ten skandal jest najlepszym przykładem na to, jak niewiele się zmieniło od czasów PRLu i dokąd zmierza UE. Wtedy manifestacja pamięci ofiar katyńskich była nielegalna i teraz jest nielegalna; wtedy spisywali milicjanci - teraz spisują policjanci; wtedy napadali na ludzi bandyci jako "nieznani sprawcy" lub "aktyw robotniczy" - teraz napadają bandyci nazywający siebie "antyfaszystami".


Komentarze
Pokaż komentarze (9)