1. Grubo ponad 90% śledztw zostaje rozwiązanych dzięki pomocy osób trzecich. Dlatego policja i prokuratura nie mogą lekceważyć żadnych, nawet anonimowych informacji, bo stracą skuteczność.
2. Przeszukania w lokalu może dokonać prokurator lub policja na jego zlecenie, a w wypadkach określonych w ustawie inny organ (Art. 220. § 1. KPK). Takim organem jest między innymi ABW w myśl Art. 21. ust. 1. ustawy o ABW. W wypadkach nie cierpiących zwłoki, jeżeli postanowienie sądu lub prokuratora nie mogło zostać wydane, organ dokonujący przeszukania okazuje nakaz kierownika swojej jednostki lub legitymację służbową, a następnie zwraca się niezwłocznie do sądu lub prokuratora o zatwierdzenie przeszukania.
3. Główne przesłanki do zastosowania aresztu tymczasowego to zagrożenie wysoką karą oraz obawa matactwa.
W maju prokuratura poleciła ABW przeszukanie w lokalu należącym do Wojciecha S., podejrzanego o korupcję związaną z pracą Komisji ds. WSI. Prokuratura miała informacje o handlu aneksem do raportu na temat rozwiązania WSI oraz zeznania świadka, który twierdził, że Wojciech S. obiecał mu załatwić za 200 tys. zł wykreślenie z tego raportu. ABW znalazła u Wojciecha S. sporo dokumentów objętych klauzulą tajemnicy państwowej. Prokuratura wystąpiła o areszt, sąd rejonowy stwierdził, że wystarczy kaucja oraz zakaz opuszczania kraju. Prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję. We wtorek sąd okręgowy wydał decyzję o aresztowaniu Wojciecha S. na trzy miesiące z powodu obawy utrudniania śledztwa i surowej grożąca kary 8 lat więzienia.Sąd stwierdził, że materiał dowodowy zebrany przez prokuraturę wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że S. popełnił zarzucany mu czyn. Należy zauważyć, że od maja prokuratura mogła zebrać nowe dowody, których nie widział sąd rejonowy.
Sąd nie wydał jednak decyzji o natychmiastowym zatrzymaniu Wojciecha S. na sali sądowej. Następnego dnia podejrzany wysłał list otwarty, poszedł do kościoła i tam podciął sobie żyły. Rozpoczął się cyrk w wykonaniu PiSowskich dziennikarzy i w jeszcze większym stopniu PiSowskich blogerów. Z każdym dniem histeria narasta - Polska jest porównywana do Białorusi i PRL z czasów stalinowskich, ABW do SB, a nawet KGB, Wojciech S. przedstawiany jest jako osoba zaszczuta, pojawiły się głosy oburzenia, że jeszcze nie został wypuszczony itd. To wszystko dzieje się w kraju, w którym tymczasowo aresztowanych jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Mógłbym z rozbawieniem patrzeć na to jak PiSowcy przekraczają kolejne granice śmieszności. Mógłbym, gdyby nie to, że ja już raz podobną hucpę widziałem i wiem co było jej efektem. Mechanizm tej hucpy za bardzo przypomina mi to co stało się w latach 90tych. Wtedy organa ścigania dysponowały już dowodami dotyczącymi "interesów" watahy Kaczyńskiego i prokuratura szykowała już akty oskarżenia (np. Kaczyński został oskarżony o działanie na szkodę Fundacji Prasowej Solidarnośći). Wtedy dziennikarze dyspozycyjni wobec Kaczyńskiego rozpętali podobną hucpę pod hasłem "inwigilacja prawicy", którą później rozszerzono o "inwigilację lewicy". Działania prokuratury wobec przekręciarzy ze sfery polityki zostały praktycznie sparaliżowane i od tego czasu największe wały przechodziły bezkarnie. Prokuratorzy po prostu bali się ścigać polityków, a ci z każdym kolejnym przekrętem stawali się bardziej bezczelni. Apogeum była afera Rywina w 2002 r. dzięki której do opini publicznej dotarło, co dzieje się na górze. Bezkarność polityków i ich otoczenia się skończyła i skazani zostali m.in. Maciej Zalewski (Porozumienie Centrum), Zbigniew Sobotka (SLD ), Andrzej Jagiełło (SLD), Henryk Długosz (SLD), Marek Kolasiński (AWS), Aleksander Gawronik (niezależny).
Jeżeli teraz prokuratura ugnie się przed szantażem PiSowskich mediów i blogerów to wyśle bardzo negatywny sygnał. Szeregowi prokuratorzy zobaczą, że lepiej nie tykać polityków i powiązanych z nimi dzienniakrzy; politycy, że czasy bezkarności wróciły. W ten sposób wrócimy do czasów przedrywinowych, o czym od wyborczej klęski marzy Kaczyński.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)