Dobiega końca kampania wyborcza i tym razem nie można być pewnym niczego - nawet tego czy do Sejmu wejdzie sześć partii czy cztery. Według sondaży poparcie dla partii kształtuje się następująco:
PO - 33%-34%
PiS - 30%-32%
SLD - 11%-14%
PSL - 8%-10%
Ruch Palikota - 6%-8%
PJN - 4% - 5%
Oczywiście wyniki mogą odbiegać od sondaży - zazwyczaj niektóre partie są niedoszacowane, a inne przeszacowane. Czy może to oznaczać wygraną PiSu? Jasne, że tak - istnieje takie, całkiem realne, zagrożenie dla Polski. Prawdopodobieństwo powołania "rządu" przez koalicję PiS-PJN-SLD jest już dużo mniejsze ale niestety wyższe od zera. Można oczywiście liczyć na to, że PSL dostanie więcej niż 10% głosów, PO więcej niż 34% i stabilna koalicja PO-PSL będzie rządzić następne 4 lata. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest niestety niskie - najbardziej prawdopodobny jest rząd trzech partii, czyli mniej stabilny. A jak wiadomo im mniej stabilny rząd tym bardziej polskie obligacje będą parzyć inwestorów vel spekulantów w ręce - szczególnie po bankructwie Grecji.
Przyczyny
Moim zdaniem przyczyną niskich notowań PO, wysokich PiSu i bardzo wysokich Ruchu Palikota jest decyzja PO o niepodpisywaniu wniosku o postawienie Zbigniewa Z. i Jarosława K. przed Trybunałem Stanu. Znam przynajmniej trzy osoby, które z tego powodu poprą Ruch Palikota mimo że nie nazwałbym ich postępakami. Napisałem już w czerwcu, że PO przejedzie się na tej decyzji, choć nie myślałem, że aż tak bardzo. Mam nadzieję, że nie przejedzie się na niej także Polska (prawdopodobieństwo scenariusza greckiego po utworzeniu "rządu" z udziałem PiS jest bliskie 1).
PS. Możliwe jest też anulowanie wyników wyborców z powodu protestu Kongresu Nowej Prawicy. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)