Według oficjalnych wyników podanych przez Państwową Komisję Wyborczą status quo zostało utrzymane. Wybory do Sejmu:
PO: 39,18% - 207 mandatów (-2),
PiS - 29,89% - 157 mandatów (-9),
RPP: 10,02% - 40 mandatów (+40),
PSL: 8,36% - 28 mandatów (-3),
SLD: 8,24% - 27 mandatów (-26),
Mniejszość Niemiecka: 0,19% - 1 mandat (bez zmian).
Pozostałe partie nie dostały się do Sejmu.
Wybory wygrała Polska i Polacy
Polska i Polacy to najważniejsi wygrani tych wyborów. Rządy będzie bowiem nadal sprawować sprzawdzona i stabilna koalicja PO-PSL, a przewidywalność i stabilność będzie w najbliższych kilkunastu miesiącach kluczowa. Sytuacja ekonomiczna w Europie jest bardzo napięta i inwestorzy/spekulanci zastanawiają się, czy już wiać i z którego kraju najpierw. Lepiej żeby wiali z krajów PIGS, czy Belgii lub Węgier niż z Polski. Każde inne rozwiązanie - rząd trzech czy czterech partii, a tym bardziej koalicja z PiSem w składzie - byłoby dużo mniej stabilne, a przez to dużo gorsze.
Dlaczego PiS poniosło szóstą z rzędu klęskę
Kampania PO była od początku mdła, nudna i oparta na przekonaniu, że skoro Polakom żyje się lepiej niż za Kaczyńskiego (a tak w istocie jest) to pójdą na wybory i poprą Platformę. Było to przekonanie błędne, ponieważ równie dobrze wyborcy uśpieni sondażami, według których PO miała ogromną przewagę, mogli olać wybory, a w poniedziałek obudzić się z powyborczym kacem. Zagrożenie było tym większe, że posłowie PO nie podpisali wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu Zbigniewa Z. i Jarosława K. czym zanegowali antykaczym i zasugerowali, że "błędy i wypaczenia" IV RP to wymysł mediów. W dodatku sztab PiSu opracował bardzo dobrą kampanię wyborczą,a Kaczyński założył maskę uśmiechniętego dziadka otwierającego przed młodzieżą drzwi i unikał debat.
Na szczęście w samej końcówce kampanii, gdy obie partie szły łeb w łeb, zadziałała wunderwaffe Platformy - Jarosław Kaczyński. Wystarczyła debata z Lisem, podczas której spadła maska z twarzy Kaczyńskiego i ukazała się ta sama co zwykle wykrzywiona nienawiścią twarz Hakosława. W dodatku sztab PiSu zamiast opracować na gorąco strategię zbagatelizowania idiotycznych słów Kaczyńskiego na temat Merkel utwierdził go, że grając kartą antyniemiecką robi dobrze i... poszło: atak na Sobieniowskiego, atak na Gugałę, zapowiedź pozwów przeciw niemieckim mediom i tak dalej.
Te kilka dni w samej końcówce kampanii przypomniały wszystkim kim jest Hakosław. A już podczas ciszy wyborczej niezawodny Sakiewicz wzmocnił przekaz okładką "Prezydent został zamordowany". Efekt - uśpieni wyborcy się obudzili i poszli do urn. Największa frekwencja była w wielkich miastach, w których PO wygrała z ogromną przewagą. I kolejna szansa PiS na przerwanie pasma klęsk została zmarnowana.
Sukces Palikota
Ruch Poparcia to typowa partia protestu, a Palikotowi udało się zebrać głosy wyborców, których poglądy są często bardzo różne, ale łączy to, że zawiedli się na bandzie czworga. Są to:
- antykaczyści wściekli na PO, że nie poparła wniosku o Trybunał Stanu Zbigniewa Z. i Jarosława K.,
- trawiarze, którzy na słowa premiera o tym, że jak chcą mieć legalną trawę to muszą zmienić premiera zareagowali słowami "challenge accepted",
- antyklerykałowie, których do pasji doprowadzili tzw. obrońcy krzyża z Krakowskiego Przedmieścia oraz projekt całkowitego zakazu aborcji,
- członkowie tzw. gejfrontu, którym marzą się małżeństwa jednopłciowe i homoseksualne adopcje,
- drobni przedsiębiorcy, którzy na co dzień zmagają się z fiskusem, biurokracją i idiotycznymi przepisami, a do PO mają żal, że zrobiła za mało by ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce,
- antysytemowcy, którzy mają dość "bandy czworga".
Wystarczyło, że Palikot poruszał sprawy ważne dla tych grup w taki sposób, by powtarzały to media. Nie było to zbyt trudne, bo kampania była nudna, a jednym z członków Ruchu Poparcia jest Tymochowicz. O Ruchu Palikota było głośno przez cały czas i wyborcy uwierzyli, że głosując na RPP nie stracą głosu.
Klęska PJN
Ta partia startowała z zupełnie innego poziomu niż Ruch Palikota. Miała własny klub w sejmie, a jej działacze byli zapraszani na każdą możliwą debatę. O jej klęsce zadecydowała pełna błędów kampania wyborcza, a szczególnie jeden błąd. Początek kampanii wyborczej, debata w telewizji Polsat. Z zaproszonych gości przychodzą tylko premier Tusk i wicepremier Pawlak; Kaczyński, Napieralski i Kowal mają inne zajęcia. Kaczyński jest usprawiedliwiony, bo debaty przegrywa, a po każdej poparcie dla PiS spada, Napieralskiemu po wyborach prezydenckich uderzyła woda sodowa do głowy ale Kowal? Przecież gdyby przyszedł to byłby jedynym przedstawicielem opozycji i mógłby zaprezentować PJN jako liczącą się siłę.
Zamiast Kowala przyszedł Palikot, którego nie zaproszono do studia i to był temat dla mediów na najbliższe dni...
Klęska SLD
Tak jak napisałem wyżej - po wyborach prezydenckich Napieralskiemu uderzyła woda sodowa do głowy. Nie przyszedł na debatę w Polsacie, na listach umieścił biernych, miernych ale wiernych, kampania SLD przypominała raczej kampanię Napieralskiego niż kampanię partii. Zrobił wszystko by przegrać więc przegrał.


Komentarze
Pokaż komentarze