Przeczytałam dziś w lokalnym dodatku "Gazety Wyborczej" artykuł o tym, że władze Olsztyna chcą zablokować planowaną przez rząd prywatyzację PKS. Tylko dlaczego w tekście nie ma ani słowa o tym, że to zainteresowałam sprawą prezydenta miasta, swoimi interpelacjami i działaniami poselskimi wstrzymałam prywatyzację na blisko pół roku, od wiosny jestem w kontakcie z pracownikami PKS i reprezentuję ich na forum Sejmu?
Tak czy owak najbardziej zależy mi na tym, żeby prywatyzacja na warunkach ministra Grada nie doszła do skutku. Największą w regionie firmę przewozową ma bowiem kupić spółka deweloperska, a wszystkie przesłanki wskazują, że zainteresowana wyłącznie budową galerii na gruntach PKS przy dworcu. Każdy sposób na wstrzymanie tej wątpliwej transakcji jest więc dobry. Będę jednak szczera, trochę mi przykro, że w prasie nie wspomina się o efektach mojej pracy. Ciekawe, czy byłoby tak samo, gdyby sprawą PKS zajmował się poseł innej opcji?


Komentarze
Pokaż komentarze