- Czy to wszystko jest warte potępienia ?
Na pewno, ale takie są prawa rynku. Pierwszy zgarnia laur zwycięstwa. Dążenie do zaspokojenia oczekiwań szefów jest obowiązkiem pracowników. Co innego stanowi przyczynę tego artykułu.
Już wielokrotnie z zażenowaniem obserwowałem poczynania naszych kolegów dziennikarzy w programach emitowanych na żywo. Dyskusje, debaty, spory publiczne przed kamerami telewizyjnymi z udziałem dziennikarzy z konkurencyjnych mediów stanowią doskonały wręcz materiał dla badaczy współczesnego dziennikarstwa. Kolegów po fachu jak to się zwykło mawiać.
Programy bez retuszu, gdzie na przeciw stają oponenci wyzwalają instynkty pierwotne. Prekursorami tego typu zachowań w mediach oczywiście stali się pseudo politycy. Ludzie powszechnie kojarzeni z polityką, obracający się w kręgach politycznych, istniejących w mediach jako politycy z pierwszego szeregu, ale to tylko blef, fasada, blichtr. Pod tą medialną maską znajduje się zwykły ordynarny prostak wyciągnięty ze środowiska, które reprezentuje. Dla nich publiczne obrzucanie się łajnem, okazywanie frustracji przed kamerą w obliczu ataków adwersarza czy bełkot ze środowiskowymi naleciałościami typu „miely”, „byly” czy „majo”, „chco” to po prostu ich natura, tego się nie da wyeliminować. Cóż tu wymagać od prostaczków jeśli ludzie o najwyższym poziomie intelektualnym, obdarzeni zaufaniem społecznym, posiadający ugruntowaną pozycję w środowisku prawniczym które winno być kanonem stosowania poprawności językowej również nie potrafią stosować zasad czystości języka polskiego. Przykładem niech będzie dzisiejsza konferencja przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa pana St. Dąbrowskiego , którego zdaniem kieruje on Krajowo Rado Sondowniczo.
Czyż nie wspaniali nauczyciele dla młodych ludzi, którzy zawodowo wchodzą w media ?
Niestety coraz więcej ludzi mediów dorównuje klasą politycznym parweniuszom.
Moje obserwacje w pełni potwierdził środowy, poranny program publicystyczny w TVP 1 „Kwadrans po ósmej” . Obok siebie zasiadła trójka dziennikarzy z konkurencyjnych mediów. Dziennikarka tygodnika Wprost i dziennikarz Dziennika ( trzeciej osoby nie pamiętam ). Sposób zwracania się do siebie jaki przyjęło tych dwoje kulturalnych bądź co bądź ludzi, wykształconych dziennikarzy, publicznie na oczach setek tysięcy rodaków był żenujący. Wzajemne przekrzykiwanie się na wizji, wypominanie sobie kto był pierwszy, kto publikował kontra- tekst, kto zaś ma prawo do tego czy innego i czyj organ medialny jest lepszy napawało smutkiem.
Co jest przyczyną takich poczynań ludzi mediów ? Czy tylko brutalizacja życia publicznego ?
W dużej mierze, ale jestem skłonny twierdzić, że największy wpływ ma przygotowanie do wykonywania zawodu ma szkoła. Rzetelnego i etycznego dziennikarstwa nie można się nauczyć, to trzeba czuć. Studia dziennikarskie nie uczą rzetelności nie uczą ogłady, moralności w wykonywaniu tego odpowiedzialnego zawodu w końcu nie wymaga się na egzaminach wiedzy na temat etyki czy moralności lub zwykłej ogłady czy po prostu klasy człowieka. Studia uczą warsztatu.
Czy nie czas, aby młody dziennikarz kończący studia dziennikarskie potrafił się zarówno posługiwać piórem jak również przyzwoicie zachowywać.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)