Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
186 obserwujących
1441 notek
3423k odsłony
  606   0

Intuicji trzeba wierzyć

Niemożliwe  bywa możliwe

Lubię cytować powiedzenie pochodzące podobne od francuskiego ministra Charles Alexandre de Calonne (1734–1842), potem prejęte przez amerykaską marynarkę wojenna:

‘Madame, si c'est possible, c'est fait; impossible? cela se fera.'

‘The difficult we do immediately, the impossible takes a little longer.'

To co trudne, robimy natychmiast. To co niemożliwe wymaga trochę czasu.


Rozumując nie wprost i nielogicznie – u mnie, gdy rzecz wymaga trochę czasu, uważam ją za niemożliwą. I tak to jest z moim bzikiem na punkcie jednego odwzorowania (lambda ma imię), na które natrafiłem w algebrze Bourbakiego i w którym się zadurzyłem. I od roku mi to moje zadurzenie nie przechodzi. I teraz ciągnę tę serię notek, zostały bodaj dwie osoby (Bjab, Tichy (?)), które jeszcze do mnie zaglądają. A ja ciągnę jak dziadek tę rzepkę od Tuwima:

Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę,
Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może!

Zawołał dziadek na pomoc babcię:
“Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!”
I biedny dziadek z babcią niebogą
Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
Babcia za dziadka,
Dziadek za rzepkę,
Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!



W poprzedniej notce zabrałem się za rozbieranie lambdy Bourbakiego. Do bielizny. Tymczasem w poprzedniej notce na końcu pomyliłem guziki i zatrzaski, i przedstawiłem fałszywy dowód prawdziwego twierdzenia. Aż się niestrudzony procesor Bjaba awaryjnie wyłączył.

A skąd wiem, że twierdzenie jest prawdziwe? Po prostu WIEM. Intuicja. Na intuicji należy polegać. Bez niej żadna twórczość nie jest możliwa. Wiem, że moje twierdzenie jest prawdziwe. Tak jak wiem, że we wszechświecie jest coś w rodzaju „kosmicznej inteligencji” (coś z kategorii „inteligentny projekt”). I nie rozumiem jak ludzie mogą tego nie akceptować? Przecież to jasne. Nic się nie dzieje przez „przypadek”, choć wiele z tego co się dzieje tak właśnie wygląda. Bowiem „przypadek” należałoby wcześniej zdefiniować, i należałoby dociec skąd się w ogóle definicja przypadku wzięła? Przez przypadek powstała? Skąd się jakieś prawa przyrody wzięły. Ludzie sobie takich pytań nie zadają. Nie czują potrzeby. Cóż, ludzie bywają różni. Niby wszyscy są równi, ale długości uszu i nosa mają nierówne. Zapewne też różnią się ilością klepek w mózgu. Jeśli idzie o mnie, to ja niedobór klepek nadrabiam oślim uporem. I jakoś to wychodzi.

Tyle wstępu. Teraz wracam do twierdzenia, którego dowód chcę sprzedać. Tanio, ze zniżką. Poniżej są poprawione trzy strony dowodu z poprzedniej notki. Przejdzie czy nie przejdzie? Chciałbym, żeby przeszło, bo chcę ten dowód opublikować jako część artyklułu, nad którym pracuję. Na recenzenta nie ma co liczyć, bo żadnemu recenzentowi nie będzie się chciało wnikać w detale. Gdy dowód będzie wyglądał „mądrze”, zostanie zaakceptowany do publikacji – jestem tego w 100% pewien.

Teraz zatem kończę rozbieranie lambdy do bielizny. Rozpinam guziczki i zatrzaski. Szata opada. Zostaje (prawie) naga prawda.

image


image

image

P.S. Oto poprawiony finisz dowodu:

image

image

image




Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie