Zaczęło się od liczb naturalnych, na początku jeszcze bez zera: 1,2,3,.... Te można było mnożyć jedna przez drugą i dodawać. Chciałoby się jednak też dzielić. Więc powstały dodatnie liczby wymierne 1/2,2/3, 3/8 …. Chciałoby się jednak też odejmować. Więc powstały liczby ujemne, no i zero. Mamy więc liczby wymierne. Ale zbiór liczby wymiernych jest dziurawy. Brak na przykład takiej liczby wymiernej, której kwadrat byłby równy 2. Przychodzi „Horror vacui” - obawa przed pustką. I powstają liczby rzeczywiste.
Z Wikipedii:
Horror vacui (z łac. "lęk przed pustką")
– w fizyce: historyczny pogląd, oparty na wywodach starożytnych filozofów greckich (zwłaszcza Arystotelesa), polegający na stwierdzeniu, że osiągnięcie próżni nie jest możliwe, gdyż przyroda w sposób naturalny i fundamentalny temu przeciwdziała;
– w sztuce: tendencja przejawiająca się w tworzeniu dekoracji zapełniających całą powierzchnię obiektu, bez pozostawiania pustego tła, spotykana w sztuce wielu kultur, np. u Celtów, Indian czy w sztuce islamu i baroku (w przeciwieństwie do tzw. amor vacui, tj. umiłowania pustej przestrzeni, obecnego m.in. w sztuce rokoka).
Ale liczby rzeczywiste są nadal jakieś niedoskonałe. Prawda, że możemy teraz wyciągnąć pierwiastek kwadratowy z 2, ale nie możemy rozwiązać prostego równania
x2+1 = 0
Zbiór rozwiązań tego równania w dziedzinie liczb rzeczywistych jest pusty. Znów „horror vacui” i tak powstają liczby zespolone. Rzecz załatwia dołączenie jednego symbolu: i =√(-1) i prostych operacji na wyrażeniach postaci z = x + yi. Teraz już mamy już ciało i to „algebraicznie domknięte”.
Liczby zespolone są piękne, niemal absolutnie piękne. Ale ….
Chciałoby się podzielić 1/z, i tu wychodzi problem! W poprzedniej notce, w komentarzu, pokazywałem wyniki niektórych działań na liczbach zespolonych posługując się fotką położoną na płaszczyźnie liczb zespolonych z zerem umieszczonym pośrodku fotki. Oto fotka oryginalna:

A oto wynik zastosowania przekształcenia z → 1/z zastosowanego do tej fotki:

W środku mamy pustkę. Skąd się ona wzięła? Otóż mój wyjściowy obrazek umieściłem w kwadracie liczb zespolonych z = x + iy, -2 < x,y < 2. Dalej nic nie ma – pustka. Nie ma więc czym wypełnić otoczenia zera, które powstaje przez dzielenie 1/z.
Oczywiście mógłbym to wypełnić sztucznie propagując mój wyjściowy obrazek okresowo (z odbiciami, żeby była ciągłość.

Wynik transformacji z → 1/z wyglądałby lepiej:

Pustka zostałaby wypełniona powtórzeniami – na tyle na ile pozwala na to rozsądna rozdzielczość. Byłoby to jednak nie całkiem fair. Faktem jest, że dalej mamy pustkę dla 1/0, oraz, że równanie
0 = 1/z
nie ma rozwiązania. Horror vacui. Trzeba coś zrobić. I tu mamy dwie szkoły: jedni wprowadzają liczby „nieskończenie wielkie” i „nieskończenie małe” - uciekając w "nadrealizm". Inni wybierają zamknięcie płaszczyzny zespolonej jednym punktem"∞", zamykając ją w sferę – sferę Riemanna.
Wybiorę tę drugą metodę (choć surrealizm w zasadzie lubię). I odtąd tą właśnie drogą pójdziemy. Mamy algebraicznie domknięte ciało liczb zespolonych, a gdy wymaga tego geometria – traktujemy płaszczyznę zespoloną jak obraz (stereograficzny) sfery. Płaszczyzna zespolona to płaska mapa sfery – bez jednego punktu. Oczywiście map sfery jest wiele – uczą tego na lekcjach geografii. Ale dla matematyki mapa stereograficzna w zasadzie wystarcza.
W kolejnej notce zajmiemy się szczególnymi przekształceniami płaszczyzny zespolonej, w szczególności tym 1/z – by dojść w końcu, po koniecznym przygotowaniu, do innej wersji paradoksu Banacha-Tarskiego – już nie lękając się pustki.
This art fills all of its given space, wasting none of it on empty sky. The art critical term for this is horror vacui, the fear of the void. It is a nearly universal artistic conviction; only in the far east and in modern times have artists valued blank. Only Buddhists and Nihilists are interested in nothingness.
Tylko Buddyści i nihiliści zainteresowani są nicością.


Komentarze
Pokaż komentarze (57)