Zwierzę ma instynkt. Człowiek ma rozum. Ma dodatkowe obwody, dodatkowe możliwości. Zwierzęta z reguły nie używają narzędzi. Człowiek narzędzia tworzy, człowiek narzędzi używa. Człowiek stawia sobie świadome cele i do nich dochodzi zapewniając sobie do tego środki.
Dochodzenie do celu nie jest jednak rzeczą łatwą. Ludzie różnią się jeden od drugiego zdolnościami osiągania celów życiowych. Jednym sukcesy przychodzą łatwiej, innym trudniej. Przez sukces rozumiem osiągnięcie postawionego sobie celu.
Mamy plany, mamy chęci, jednak ani plany ani chęci nie chcą jakoś się zrealizować. Czemu? Czy jest jakiś sekret osiągania celu? Czy jest jakaś wiedza, której nam brakuje?
Otóż, owszem, taka wiedza istnieje. Musimy jednak nauczyć się z tej wiedzy korzystać. Nie wystarczy wiedzieć. Wiedzy trzeba używać. Sama wiedza nie zmieni naszego życia. Nasze życie zmienia nie sama wiedza, ale działania.
Pierwszym sekretem jest motywacja.
Gdy mamy wytknięty cel a brak nam motywacji – osiągnięcie tego celu jest mało prawdopodobne. Przed zabraniem się do osiągnięcia celu musimy mieć motywację. Czym będzie ona silniejsza, tym osiągnięcie celu będzie bardziej prawdopodobne. Czy nad własną motywacją można pracować? Otóż można. Są tu dwa podstawowe motywatory: pozytywny i negatywny:
Motywator pozytywny: Co zyskam po osiągnięciu celu? Jak zmieni się na lepiej moje życie? Jakie dodatkowe możliwości się pojawią?
Motywator negatywny: Co stracę gdy celu nie osiągnę? Co przepadnie?
Motywatory te działają tym lepiej im w większych detalach są sobie w wyobraźni przedstawione.
Gdy motywację już mamy, warto zrobić pierwszy krok ku osiągnięciu wybranego przez nas celu. Istnieje powiedzenie przypisywane W. Goethe:
„Cokolwiek możesz uczynić, lub o czymkolwiek marzysz – zrób pierwszy krok.”
Dalej czasem dodawane jest jak to Opatrzność przychodzi wtedy na pomoc.
Gdy zrobiliśmy pierwszy krok, wtedy dobry jest „trening na sucho”. Tu metody „
psychocybernetyki” mogą być pomocne. Maxwell Maltz w swojej książce „
Psycho-cybernetics” opisuje historię z mistrzem w szachach, Alechinem.
Swego czasu światowym mistrzem w szachach był Capablanca. Panowało przekonanie, że nigdy nie zostanie pokonany. Niemniej w roku 1927 przegrał mecz o mistrzostwo świata z Aleksandrem Alechinem.
Kilka lat po
rewolucji październikowej Alechin wyemigrował do
Francji, gdzie w
1925 roku otrzymał francuskie obywatelstwo i rozpoczął studia na wydziale prawniczym w
Sorbonie. Pomimo że nie ukończył swoich badań nad
chińskim systemem więziennictwa, przez resztę życia był tytułowany doktorem prawa.
W
1927 roku, po pokonaniu
Capablanki, zdobył tytuł mistrza świata, po czym konsekwentnie odmawiał swojemu rywalowi prawa do rewanżu. W
1935 roku utracił swój tytuł na rzecz
Maksa Euwego. Przyczyną porażki było najprawdopodobniej nadużywanie alkoholu. Alechin uporał się z tym problemem i w roku
1937 odzyskał tytuł mistrza świata, pokonując Euwego w meczu rewanżowym. Tytuł zachował już do śmierci.
Jak Alechin to zrobił? Na trzy miesiące odseparował się od reszty świata, przestał palić i pić, zabrał się za gimnastykę. Przez trzy miesiące grał w szachy jedynie w swojej wyobraźni - tak przygotowując się do meczu.

Wyobraźnia. To jest sekret. Zawsze najpierw dochodzimy do celu w naszej wyobraźni. Wyobrażamy sobie możliwe przeszkody. Wyobrażamy sobie jak te przeszkody pokonujemy. Wyobrażamy sobie jak nasze ręce się uspokajają, jak mięśnie się napinają, jak spokojnie i bez najmniejszego drgnięcia zwalniamy strzałę. Jak leci, jak trafia w sam środek tarczy. Powtarzamy to raz po raz. Ale czynimy to w stanie całkowitego odprężenia. Sztuki odprężania się trzeba się jednak przedtem nauczyć.

Tak z grubsza biorąc działa psychocybernetyka.
Wreszcie przychodzi czas na sekret trzeci. Gdy już mamy motywację, gdy zrobiliśmy pierwszy krok, gdy osiągnięcie celu mamy przetrenowane w wyobraźni, wtedy motywację odkładamy do szuflady. Przystępujemy do realizacji celu i skupiamy się po prostu na przyjemności jaką realizowanie celu nam daje. Idzie o to by w czasie oddawania strzału nie przeszkadzały nam myśli typu: „Co będzie jak nie tafię?” oraz „Och, jak wspaniale będzie gdy trafię!”. W czasie realizacji celu takie myśli będą tylko przeszkadzały. W czasie realizacji zdajemy się na to, co jest w nas po „suchym treningu”, odczuwamy przyjemność i zadowolenie z realizowania. Lubimy to. Ale lubimy nie dla celu, a samego procesu.
Komentarze
Pokaż komentarze (68)