------------
skupię się na zarabianiu przez pocztę. Pomijam fakt, że nie jestem pewien czy Chiny zarobią, bo wydaje mi się, że poczta w Chinach jest grubo dotowana, ale jeśli nawet...ten zarzut postawiono tak, jakbym dał te pieniądze poczcie za nic - a ja przecież dokonałem wrogiego przejęcia pracowników administracji państwowej Chin do wykonania działań wywrotowych. Zapłaciłem im za dostarczenie protestu ws Tybetu. Stali się za 7,60 moim narzędziem w walce z terrorem i przemocą.
------------
Błąd tu na błędzie, a błędem pogania. Zgadzam się z tym, że poczta w Chinach prawie na pewno jest dotowana. Jeżeli jest dotowana, to oznacza, że istnieje kwota X będąca różnicą między tym, co ichnia poczta musi wydać (na pensje, koszty utrzymania infrastruktury), a tym, na czym zarabia. Zatem wysyłając te koszuki zwiększamy zyski ich poczty, w efekcie kwota Xrobi się mniejsza i tyle zaoszczędza ich rząd. Do tego pan Paralekain chyba się blekotu najadł i bredzi od rzeczy. Oto, jak twierdzi: "dokonałem wrogiego przejęcia pracowników administracji państwowej Chin do wykonania działań wywrotowych". Widać w ogóle nie wie, o czym pisze. I nie ma zielonego pojęcia, jak działa poczta. Przecież ten apel jest w ŚRODKU przesyłki. Na całym świecie zdarza się, że poczciarz otworzy przesyłkę. Pełna zgoda. Ale zależy, jaką. Czy pan Paralekain myśli, że w kraju, gdzie za o wiele mniejsze rzeczy można trafić na wiele lat jakiś pracownik poczty otworzy przesyłkę do ich premiera?
Wie, co się by z nim stało, gdyby sprawa się rypła. A jak nie otworzy,
to jak ma przeczytać ten protest? Przez kopertę? Ponadtpo, czego też nie wie, przesyłki tego typu (do najwyższych władz danego państwa) są oddzielane już na szczeblu lotniska. W efekcie ilość osób mających z takim czymś styczność wynosi dosłownie kilka sztuk. I tym poczciarzom absolutniie jeden pies, czy w środku są peany pochwalne na rzecz Chin, czy jakiś protest. Nawet, jakby pan Paralekain doprowadził do wysłania miliona koszulek, to oni tam tego nawet nie zauważą. Nie ma pan, panie Paralekin, pojęcia, jakie ilości różnych rzeczy do premiera Chin nadchodzi z całego świata codziennie. A jeżeli to chodzi o kilka tysięcy koszulek, to już zupełny drobiazg.
-----------
Kolejne, a ważne. Otóż ponoć pan Paralekain obawia się "zemsty Chińczyków", tak przynajmniej wynika z wpisu na moim blogu. Jeżeli jest to prawda, to megalomaństwo Paralekaina nie to, że graniczy, ale daleko przekracza obszar obłędu. To znaczy, ani chwili nie wątpię, że gdyby władzom chińskim zależało na zrobieniu krzywdy fizycznej panu Paralekainowi, to mają po temu wszelkie potrzebne środki. Tylko jakim pyszałkiem trzeba być, panie Paralekain, by myśleć, że dlatego tylko, iż wysyła pan koszulki do Chin, to oni biorą pana na celownik? Nie mają już nic innego do roboty? Cholera. Tajwan, Tybet. Spielberg podziękował za współpracę. To się nie liczy w oczach władz chińskich, na czele jest Paralekain. Mogę pana uspokoić (i przestraszonych pańskich zwolenników takoż).
Jeżeli jest pan na liście do odstrzłu, to na jednym z ostatnich miejsc ostatniego załącznika, który trafi do archiwum, bo nikt sobie nawet nie zada trudu przeczytania tego. Jak to media powodują, że ludziom odbija na punkcie ich znaczenia. Czy przez przypadek nie zamierza pan sprzedawać obrazków z własną gębą, a na odwrocie z aktem strzelistym do pana?
----------
No, ale sam pan Pralekain twierdzi, że to oczywiste dla kogoś, kto się umie sam ubrać. Kto zatem ubiera pana Paralekaina?
---------
to jak ma przeczytać ten protest? Przez kopertę? Ponadtpo, czego też nie wie, przesyłki tego typu (do najwyższych władz danego państwa) są oddzielane już na szczeblu lotniska. W efekcie ilość osób mających z takim czymś styczność wynosi dosłownie kilka sztuk. I tym poczciarzom absolutniie jeden pies, czy w środku są peany pochwalne na rzecz Chin, czy jakiś protest. Nawet, jakby pan Paralekain doprowadził do wysłania miliona koszulek, to oni tam tego nawet nie zauważą. Nie ma pan, panie Paralekin, pojęcia, jakie ilości różnych rzeczy do premiera Chin nadchodzi z całego świata codziennie. A jeżeli to chodzi o kilka tysięcy koszulek, to już zupełny drobiazg.
-----------
Kolejne, a ważne. Otóż ponoć pan Paralekain obawia się "zemsty Chińczyków", tak przynajmniej wynika z wpisu na moim blogu. Jeżeli jest to prawda, to megalomaństwo Paralekaina nie to, że graniczy, ale daleko przekracza obszar obłędu. To znaczy, ani chwili nie wątpię, że gdyby władzom chińskim zależało na zrobieniu krzywdy fizycznej panu Paralekainowi, to mają po temu wszelkie potrzebne środki. Tylko jakim pyszałkiem trzeba być, panie Paralekain, by myśleć, że dlatego tylko, iż wysyła pan koszulki do Chin, to oni biorą pana na celownik? Nie mają już nic innego do roboty? Cholera. Tajwan, Tybet. Spielberg podziękował za współpracę. To się nie liczy w oczach władz chińskich, na czele jest Paralekain. Mogę pana uspokoić (i przestraszonych pańskich zwolenników takoż).
Jeżeli jest pan na liście do odstrzłu, to na jednym z ostatnich miejsc ostatniego załącznika, który trafi do archiwum, bo nikt sobie nawet nie zada trudu przeczytania tego. Jak to media powodują, że ludziom odbija na punkcie ich znaczenia. Czy przez przypadek nie zamierza pan sprzedawać obrazków z własną gębą, a na odwrocie z aktem strzelistym do pana?
----------
No, ale sam pan Pralekain twierdzi, że to oczywiste dla kogoś, kto się umie sam ubrać. Kto zatem ubiera pana Paralekaina?
---------
Z innej bajki. Otóż nasz premier, Słońce Kaszub, pan Tusk jest na Ukrainie. Między innymi w sprawie Euro 2012. Która to impreza ma przynieść nam niewyobrażalne korzyści w postaci
napływu turystów. Co jest bzdetem, gdy się nad tym chwilę pomyśli. Ponadto
zbudowanie stadionów samo z siebie nic nie da. Euro się skończy, a stadiony
zostaną. Kto będzie wtedy do nich dokładał? Portugalczycy po swoim Euro do
dziś się zbierają do kupy.
napływu turystów. Co jest bzdetem, gdy się nad tym chwilę pomyśli. Ponadto
zbudowanie stadionów samo z siebie nic nie da. Euro się skończy, a stadiony
zostaną. Kto będzie wtedy do nich dokładał? Portugalczycy po swoim Euro do
dziś się zbierają do kupy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)