Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
177 obserwujących
1323 notki
3135k odsłon
1865 odsłon

Co to jest materia?

Wykop Skomentuj157

Niby jestem fizykiem. Niby trochę klasycznym i niby trochę kwantowym. Niby teoretycznym i niby matematycznym. Z doświadczeniem u mnie było nietęgo, choć nie tak znów źle. Kamieniami rzucałem celnie, z procy trafiałem w szczury na płocie. Raz czy dwa się topiłem. A to pies mnie do wody wciągnął gdy pływać jeszcze nie umiałem, a to nurt mnie pod łódź wepchał i razem z łodzią porwał. No a przedtem bomem jak trzeba w głowę oberwałem. Więc powinienem wiedzieć co to materia. I niby wiem. Ale mam wątpliwości. 

Tak sobie myślę: są stoły i krzesła. Są kamienie. Wszystko to trzyna się kupy. Ta rzeczywistość na zewnątrz. Jestem na 100% pewien, że to nie sen, ni moja halucynacja. Owszem, sny się zdarzają, takie z tych nawet bardzo realistycznych, ale sen to sen, odróżnić od rzeczywistości potrafię.

Daleko widzę drzewa i chmury. Też nie mam z tym problemów. Jestem pewien, że są tam gdzie je widzę. Z Księżycem jest gorzej. Taki na 100% to pewien nie jestem, że to jest z nim tak jak to w szkole uczą. Teoretycznie mógł ktoś podrzucić makietę. Jednak uważam to za mało prawdopodobne.

image

Między mną a Księżycem jest „przestrzeń”. Nie bardzo wiem co to takiego. W tej przestrzeni biegną, podobno, promienie światła. Już Grek Euklides w swojej optyce pisał, że „Promienie wychodzące z oka biegną po liniach prostych”. Skąd taki promień wie co to jest linia prosta? Czemu się jej trzyma? Einstein potem uczył, że to przestrzeń „wie”, że ta przestrzeń to nie jest taka znowu pusta, że jest w niej „pole grawitacyjnę”, Że przestrzeń jest przesiąknięta „metryką Riemanna”. Z tym problem. Gdzie ta metryka się ukrywa? Matematycznie to dziesięć rzeczywistych składowych symetrycznego tensora – i to w każdym punkcie. Ale ja nie widzę w przestrzeni niczego w tym rodzaju. Z tych dziesięciu podobno tylko dziewięć jest obserwowalnych. Ale to „podobno”, tak można wnioskować z teorii. A teorie to się zmieniają jak w kalejdoskopie. Dziś dziesięć składowych, jutro jakaś modyfikacja grawitacje i okaże, się jedenaście. Albo piętnaście. Te składowe, jeśli one tam w ogóle są, to mają inny byt niż stoły i krzesła i kąty i odleglości. To już nie jest materia. Ani nie są to właściwości materii. Nie wiem co to jest.

Włączam komórkę. Oglądam film na Youtube. Jakoś do mnie dociera obraz z daleka.


Mówią mi, że pole elektromagnetyczne. Trzy składowe elektrycznegi i trzy składowe magnetycznego – razem tensor o sześciu składowych.

image

Ale gdzie on jest? Ja go ni widzę. Mówią , że jest, i to w każdym punkcie przestrzeni. Ale gdzie jest nań tam miejsce? Feynman i Wheeler widać nie byli tacy pewni czy z tym polem to nie jest jakaś podpucha. Zrobili teorię bez pola, z działaniem na odległość. Wyszło, że można i tak. No dobrze, ale jak jest NAPRAWDĘ?

Dochodzą do tego kwanty i fale prawdopodobieństwa. Że nawet kamień ma naturę falową. Że nawet nie ma nic innego tylko same fale. I to nie jakieś fale rzeczywiste, ale fale prawdopodobieństwa. Bez sensu. Jestem sfrustrowany.

Podskórnie czuję, że materia jest. Ale jakaś chytra. A może to nie jest tak, że pola są w przestrzeni? Może to przestrzeń jest w polu. Może to co nazywamy przestrzenią to jest jeden z aspektów jakiegoś pola? Czy ja wiem?

Sfrustrowany zaglądam do Schrodingera. Napisał artykuł p.t.


„What is matter?” - „Co to jest materia?”

Artykuł z roku 1952, więc Schrodinger już dzieckiem nie był. Pisze o dualizmie falowo-korpuskularnym. Pisze, że nikt nie umie sobie z tym dualizmem dać rady. Pisze, że kiedyś, w czasach Demokryta, Maxwell i Boltzmanna to ludzie mieli dobrze. Świat był zbudowany z atomów. Potem przyszedł Planck, potem Bohr i Heisenberg, de Broglie. Okazało się, że materia może zachowywać się jak fala, a fala jak materia. Potem, gdy zjawiła się mechanika falowa – materia jakby się rozpłynęła. No i Schrodinger nie wie jak to jest. Sądzi, że kiedyś w przyszłości fizycy jakoś to sobie ułożą, że terie obecne są tylko przejściowe. Myśli, tak jak i ja, że pierwotnym jest „pole”. Na samym końcu artykułu pisze herezję. Pisze, że prawa zachowania ładunku elektrycznego i masy są jedynie prawami statystycznymi opartymi na „prawie wielkich liczb”. Bo tak naprawdę, jak rozumiem, to zarówno ładunek jak i masa są jedynie wygodnymi dla nas pojęciami. Schrodinger nie wierzy w skoki kwantowe, choć bez skoków póki co nikt nie umie się obejść.


Czyli: jesteśmy w lesie. Smutno mi się robi. Jednak wracam do Euklidesa, tego co pisał, że promienie światłą wychodzą z oczu i biegną po liniach prostych.

image

Mamy tu dwie zagadki. Jedna to ta dlaczego proste? Druga to to: jak te promienie wychodzą z oczu? Zaciekawiła mnie ta druga zagadka. Zabrałem się więc za Sheldrake'a „The Sense of Being Stared At”.

image

Znam to, bo sam kiedyś się bawiłem gapiąc się na czyjąś szyję z tyłu i czekając aż się ten ktoś obróci. No i sam doznałem uczucia, że ktoś na mnie patrzy, obróciłem się, i faktycznie. Więc może samą fizyką daleko nie zajedziemy? Może trzeba dołączyć te inne zagadki porzucone odłogiem?


Wykop Skomentuj157
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie