Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
179 obserwujących
1330 notek
3172k odsłony
1942 odsłony

Czy większe figle płata nam pamięć czy może fizyka?

Rzym, Watykan. Fotka zrobiona z dachu autobusu.
Rzym, Watykan. Fotka zrobiona z dachu autobusu.
Wykop Skomentuj77

W wiosce w pobliżu Sieny (Włochy), w r. 1928, „deszcze kamieni” widziano w pobliżu pomnika cmentarnego gdy obok przechodziła Silvia Giardi, dziewczynka 15-letnia. „W obecności kilku świadków kamienie unosiły się z ziemi, wzlatywały na pewną wysokość, i stamtąd znów spadały. Wyglądały jak kamienie leżące wokół pomnika. Przybył pułkownik policji Callaioli wraz ze swymi ludźmi, mieszkający w pobliżu rolnik, i Silvia wraz koleżanką Idą Sali (wiek lat 15) podeszły do pomnika gdy zjawisko zainteresowało władze. Pomnik otoczono policyjnym kordonem, ale w chwili gdy Silvia przechodziła koło pomnika wszyscy zebrani widzieli jak kamienie wznosiły się i spadały w opisany wyżej sposób (Zorab, 1964, str. 121).

….

Pan Adam, którego kancelaria adwokacka w Rosenheim (Niemcy) była scenę dla szeregu zaburzeń z rodzaju RSPK (recurrent spontaneous psychokinesis), zainteresował się takimi zdarzeniami i odwiedził rodzinę zamieszkującą w Nicklheim, gdzie RSPK zaburzenia miały miejsce w roku 1968. „Powiedzieli mi, że przedmioty, które zniknęły, później spadały w pobliżu domu. Położył buteleczki zawierające perfumy i tabletki na kuchennym stole, poprosił domowników by wyszli z domu, pozamykał wszystkie drzwi i okna, i sam wyszedł. Po krótkim czasie buteleczka z perfumami pojawiła się w powietrzu w pobliżu domu, a chwilę później buteleczka z tabletkami pojawiła się w powietrzu na wysokości dachu i stamtąd spadła na ziemię dziwnym zygzakowatym lotem.” (Bender, 1969, str. 96)

Są to dwa fragmenty z encyklopedii „Handbook of Parapsychology”, Benjamin B. Wolman, Ed.


William G. Roll w książce „The Poltergeist” dodaje, że teleportacji uległo własne palto Bendera. Wisiało na wieszaku w szafie w pobliżu kuchni. Gdy był z rodziną w tym pokoju, żona podeszła do dzrwi frontowych by wpuścić kota. Wróciła w pośpiechu do kuchni wołając, że palto Bendera leży na zewnątrz na śniegu w pobliżu schodów. Było zimno i drzwi frontowe były cały czas zamknięte. Jedyne „normalne” wyjaśnienie byłoby, że to ona właśnie wzięła palto ze sobą gdy wpuszczała kota. Bender zmierzył czas potrzebny na zdjęcie palta z wieszaka w szafie, położynie go przy schodach i powrót do domu. Doszedł do wniosku, że byłoby niemożliwe by żona mogła to zrobić w osiem i pół sekundy (czas można było określić z magnetofonu, który w tym czasie cały czas był włączony i nagrywał).

image

https://en.wikipedia.org/wiki/Hans_Bender

A ja tymczasem powoli zaczynam się zbierać do lipcowej konferencji parapsychologów w Paryżu, no i zdarzyło mi się coś tego właśnie typu.

Dwa dni temu Iza, moja siostra, znalazła pod siedzeniem pasażerskim w swoim samochodzie czapkę, którą najwyraźniej tam zostawiłem gdy zabierałą mnie dwa tygodnie temu do supermarketu ze stoiskiem z polską kiełbasą (kiełbasy akurat nie było, była za to polska wódka). Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo zostawiam czasem swoje rzeczy, jestem trochę roztargniony. Rzecz jednak w tym, że w międzyczasie parę razy udawałem się na wycieczkę rowerową i gorączkowo szukałem czapki. I znalazłem ją – w szafie na ubrania, na górnej półce. Normalnie nie widać co na niej leży i musiałem wspiąć się na palce sięgnąć by ją stamtąd ściągnąć. Gdy zatem Iza przyniosła mi czapkę z samochodu, zdałęm sobie sprawę z tego, że teraz mam dwie takie same czapki. A czapki są unikalne. Mają naszyte FBS Florida Blood Service i dostaje się taką czapkę tylko gdy się odda dobrowolnie krew do banku krwi na Florydzie. Zrobiłem to w życiu tylko raz i dostałem tylko jedną czapkę. Potwierdza to także stanowczo Laura, która wtedy była ze mną i też krew oddawała (ale czapkę dawano tylko mężczyznom). Potwierdza stanowczo, że dwóch takich czapek nigdy u nas w domu nie było.

image

Po prawej czapka "podrzucona", teleportowana z innego wymiaru. Po lewej oryginał.

Zatem , z jakiegoś powodu, zmaterializowała się druga czapka. Niezła kopia tej oryginalnej, do niczego nie można się przyczepić. Jest jakby mniej znoszona, czyściejsza. Nic dziwnego zresztą, bo MOJA czapka była ze mną w Rzymie. Gdy wracaliśmy na dachu turystycznego autobusu z Watykanu, wiatr mi ją zwiał z głowy, i pofrunęła na ulicę. Zanim autobus się awaryjnie zatrzymał, zanim mój zięć pobiegł by z narażeniem życia podnieść ją z ulicy, przejechało się po niej parę samochodów. Moja czapka ma więć swoją historię. Ta teleportowana z innego wymiaru, z równoległej rzeczywistości, jest podejrzanie czysta, choć nosi ślady jakby celowego zestarzania drogą nanoszenia plam.

image

Oczywiście najtaniej jest rozumować, że miałem zawsze dwie czapki, tylko sobie wmówiłem, że mam jedną. I podobnie Laura. Pamięć, jak to mówią, płata nam figle.

Z drugiej strony to tylko dzięki temu, że polegamy na naszej pamięci, skutecznie operujemy w materialnym rzeczywistym świecie. Więc może nie jest taniej posądzać pamięć o figle? Może taniej jest dopuścić sponatniczną materializacją i telekinezę – tym bardziej, że takie rzeczy ewidentnie się zdarzają. Choć zdarzają się w sposób kapryśny, dlatego nauka jak dotąd od tych zjawisk stroni.

No, ale to są metafory. Czas zająć się tym od strony matematyki, zbudować model. Kwaterniony i algebry Clifforda mogą nie wystarczyć. Ale próbować trzeba.

Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie