Miałem dziś dużo mało absorbującej umysł pracy, więc w tyle komputera słuchałem radia TOK FM.
Pan Redaktor wraz z zaproszonymi trzema ekspertami dyskutowali poparcie jakie Tusk udzielił Orbanowi. Pan Redaktor przekornie zadał pytanie. Co ma znaczyć ostatnia opinia Tuska w sprawie Węgier, skoro brzmi dokładnie tak samo, jak oświadczenie Kaczyńskiego w tej sprawie?
Goście przy czynnym wspomaganiu Pana Redaktora doszli do wniosków, że:
(1) Oświadczenie Kaczyńskiego w sprawie Węgier to głos przegranego polityka, nierozumiejącego realiów: polityka, który już dawno powinien odejść, itd,itd .........
(2) Natomiast tak samo brzmiąca wypowiedź Tuska, to głos Europejczyka, rozumiejącego długoterminowe procesy i polskiego patrioty, broniącego polskiej racji stanu, bo Polska i Węgry to nowe kraje UE, i jak Węgry będą źle postrzegane, to będzie źle postrzegana Polska i tym stylu przez prawie 20 minut.
Przypomniała mi się perswazja za czasów komnuny, próbująca wytłumaczyć społeczeństwu różnicę między deklaracjami i rzeczywistością. Za komuny ci propaganadziści, redaktorzy, byli bardzo prymitywini. W TOK FM argumenty były prezentowane jasno, przejrzyście i na dobrym poziomie intelektualnym. Przestałem się dziwić, że niektórzy słuchają tego radia na klęczniku.
Gdyby komuna miała radio TOK FM, może rządziłaby do dziś. I po Polsce przed wyborami jeździłby Kiszczakobus.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)