0 obserwujących
229 notek
299k odsłon
  2832   0

Ach! Ta Środa!

Szanowna Pani Profesor Magdalena Środa znowu pochyliła się z troską nad polską rodziną. W swoim cotygodniowym felietonie na łamach jednego z dzienników z uporem godnym lepszej sprawy przekonuje swoich czytelników, że za niedorozwój społeczeństwa obywatelskiego w Polsce odpowiedzialna jest rodzina.

 

Zdaniem pani Środy „rodzina jest ‘wsobna’, nastawiona na ochronę swoich członków, pomoc w ich karierze, zapewnienie bezpieczeństwa i dobrobytu. Członków rodziny się wspiera, broni, nawet wbrew zasadom i interesom publicznym. Rodzinie się pomaga, szukając pracy, zatrudniając na dostępnych posadach, korzysta się z rozlicznych znajomości, by zapewnić dzieciom dobry start niezależnie od tego, jakie mają kwalifikacje i umiejętności. Byle szczęśliwe były, o interes społeczny zadbają inni.” Jednym słowem, rodzina to wspólnota pierwotna, której wewnętrzne życie regulują zasady mafijne.


Im więcej rodziny, tym mniej społeczeństwa obywatelskiego. Taki wniosek wysnuła pani profesor na podstawie badań, które dowodzą czegoś zupełnie przeciwnego. Ale przecież, jeśli fakty są be, tym gorzej dla faktów. Lewica ćwiczy się w tym od lat. Dywagacje pani profesor po raz kolejny udowadniają, że jej kontakt z otaczającą rzeczywistością sprowadza się do Krakowskiego Przedmieścia.


Pani Środa nie byłaby sobą, gdyby nie wspomniała o fatalnej roli Kościoła katolickiego w doktrynalnym utwierdzaniu archaiczności rodziny jako takiej. Pani Środa nie chce oczywiście zniszczenia rodziny, ale jej otwarcia na… „ sąsiadów, na wspólnotę lokalną, na różne formy uczestnictwa i obywatelskiego zaangażowania”. Postulaty faktycznie rewolucyjne. Zamiast wsparcia Kościoła pani Środa proponuje otoczenie rodziny zastępem instytucji, które zatroszczą się o nią od kolebki po grób. Żłobki, przedszkola, szkoły, en dżi ołsy, państwo, no i zapewne gremia składające się z koleżanek pani Środy, które im chętnie doradzą.


Na końcu pani Środa wzywa do ogólnonarodowej debaty nad „sposobami wzmacniania kapitału społecznego”. Lewica jest niedościgniona w debatach, dyskursach, happeningach i manifach, z których nic nie wynika. No i rzecz jasna w nieustannym odgórnym naprawianiu człowieka/rodziny/społeczeństwa klasowego/ społeczeństwa obywatelskiego, którego skutki zdążyliśmy już dotkliwie poznać na własnej skórze.


Lewica otwierała już Kościół. Rodzinę, której także nie rozumie, lepiej niech nie otwiera. Zresztą rodziny, które cenią sobie wsparcie Kościoła i same stanowią domowy Kościół znakomicie się otwierają na sąsiadów, społeczność lokalną i co tam jeszcze, o czym wie każdy, kto patrzy na rzeczywistość bez ideologicznych okularów. Już swego czasu Kinga Dunin opisywała jak się powinna rodzina otwierać. Podejrzewam jednak, że darkroom nie jest środowiskiem sprzyjającym rozwojowi rodziny, ani nawet odmienianego przez wszystkie przypadki przez lewicę kapitału społecznego. Tak więc za taką debatą serdecznie dziękujemy.

 

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale