Michał Hucał, szef Towarzystwa Ekonomicznego na rzecz Gejów i Lesbijek (TEGL), ogłosił wyniki przeprowadzonych w miastach całej Polski badań. Miastem o najwyższej liczbie gejów i lesbijek okazał się Poznań. Żyje i pracuje tam około 8% gej/les people - takie szacunki podaje ta instytucja. Na tle średniej dla całego kraju (6%) nie jest to jakaś oszałamiająca wielkość. Ale w liczbach bezwzględnych robi już większe wrażenie. 45 tysięcy ludzi to 3/4 mojego rodzinnego miasta.
Autor badań zachęca teraz władze Poznania do wykorzystania tego potencjału dla celów promocyjnych i turystycznych. Juz widzę te hasła reklamowe: "Poznań miastem przyjaznym gejom i lesbijkom!", "Nasze koziołki też są homo!", "Poznań - miasto radości = 'Poznan - the gay city'. Władze samorządowe nie przejawiają jakichś wielkich chęci na promowanie swojego miasta, jako mekki gejów i lesbijek. Wolą nastawiać się na biznes. No, ale przecież - tłumaczą rzecznicy nowej inicjatywy - geje i lesbijki to zwykle ludzie zamożni, więc i wpływy do kasy miasta będą wysokie. Rządzącym chyba jednak nie tylko o to chodzi. I te argumenty do nich nie trafiają. Ale zawsze mogą zorganizować zabawę "Bijcie geja", które będzie happenningiem z udziałem manifestujących gejów i lesbijek. Byłoby to świetne przypomnienie historycznej manify z 2005 r.
Na portalu Polskiego Radia toczę spór z jednym lewicowcem na temat istnienia/nieistnienia propoagandy homoseksualnej w Polsce. Wziąłem do ręki gazety codzienne z ostatnich kilku dni i, oprócz artykułu o radosnym Poznaniu, znalazłem m.in.: 1. Informacje na temat lekcji tolerancji w Hiszpanii, na których uczy się dzieciaki technik współżycia między osobami tej samej płci oraz poszerza ich zakres znajomości lektur o takie wiekopomne dzieła, jak "Ali Baba i 40 pedałów", czy "Gejowski przewodnik bezpiecznego seksu". 2. Rozmowę nieocenionego propagatora akcji "Rodzić po ludzku" Piotra Pacewicza z Tomaszem Bączkowskim, prezesem Fundacji Równości na temat braku kultury homoseksualnej w Polsce i jej wielkich zalet na drodze otwarcia na Europę. 3. Zajrzałem też na stronę Krytyki Politycznej i znalazłem ich nowowydane dzieło "Krytyki Politycznej przewodnik lewicy", w którym jest znamienny, programowy wstep, a w nim słowa: "Lewica (...) ujmuje się za osobami homoseksualnymi, walczącymi o prawo do publicznego istnienia."
Kiedyś spieraliśmy się o uniwersalia. Dzisiaj debata cywilizacyjna przybiera kształt sporu o (publiczne) istnienie homoseksualisty. Naprawdę, ranga naszych sporów siegnęła bruku. Od teologii do gender issues. Dzisiaj naturalniejsze i nie budzące żadnego zdziwienia jest utrzymawanie nawiedzonych ideologów na katedrach gender studies niż powrót jednego z fundujących ideę uniwersytetu wydziału teologii.
W Krakowie powstaje pierwszy w Polsce odpowiednik Kinder-Uni - czyli Uniwersytet dla dzieci. Wykładowcy uniwersyteccy będą wykładać tajemnice tego świata dzieciom. Dzisiaj ruszają pierwsze zajęcia. Dr hab. Bartłomiej Dobroczyński - znany i popularny psycholog z UJ wygłosi wykład "Zwierzęta mówią nie tylko w Wigilię". Kto wie, jakie byłyby tematy wykładów na takim Uniwersytecie dla dzieci w mieście, które chciałoby wykorzystać fakt wysokiej liczby mieszkańców homoseksualistów w kampanii promocyjnej. Na szczęście na razie to tylko niegroźne gdybanie. Na razie.



Komentarze
Pokaż komentarze (108)