Artur Bazak Artur Bazak
233
BLOG

Nieuczciwa walka o absolutny monopol na prawicy

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 46

Niedawno Robert Krasowski, dzisiaj jego redakcyjny kolega, Cezary Michalski wysmażył tekst życia. W najnowszym "Dzienniku" zastępca naczelnego, pierwszy publicysta produktu Axel Springera poszedł na całego. W artykule pt. "Męczęństwo Pawła Lisickiego na pluszowym krzyżu" przejechał się w mało elegancki sposób po naczelnym "Rzepy" i jego gazecie. Nie widzieć czemu, do grona rozstrzeliwanych przez niego publicystów dołączył Dariusz Karłowicz, filozof, redaktor "Teologii Politycznej". Jako żywo w rytualnych naparzankach między dwiema największymi gazetami aspirującymi do prawicowego rządu dusz Karłowicz udziału nie bierze. Ale Michalskiego strasznie ta postać męczy. Bo to nie pierwszy raz mu dosrywa bez powodu. Przynajmniej merytorycznego.

Walka między "Rzeczpospolitą" a "Dziennikiem" przybiera już formy zgoła niesmaczne. Nawet dla zwykłego, przeciętnego czytelnika tych gazet, jakim ja jestem. Już dawno publicyści obu gazet opuścili teren dobrego wychowania, ideowego sporu. Między "Dziennikiem" a "Rzeczpospolitą" iskrzy bardziej niż między "Dziennikiem" a "Gazeta Wyborczą". Naczelny tej ostatniej rozstrzyga spory na sali sądowej. Inaczej już nie umie. Bo to upadły król. Ale stopien nienawiści i temperatura sporu między tuzami dwóch największych dzienników prawicowych zdumiewa. Choć z drugiej strony, te połajanki wpisują się w coś, co Jarosław Gowin okreslił był "prawicowym genem samozagłady".

Jednak tekst Michalskiego przekroczył pewien nieprzekraczalny dotychczas rubikon. Personalne ataki i wywlekanie wszystkich środowiskowych bebechów niszowych pism, jak Fronda, czy osobistych relacji między nim a Lisickim są tak niesmaczne, że az kusi, aby wywalić wszytskie bebechy Michalskiego. Ale chyba nie warto. Tym artykułem zastąpca naczelnego "Dziennika" sam wystawił sobie moralne świadectwo. Swój skrajny cynizm i pesymizm antropologiczny, napędzany manowcami swojej osobistej biografii, projektuje na Pawła Lisickiego, do którego w redakcji "Dziennika" rzuca się chyba lotkami na kolegium redakcyjnym.

Kuriozalne są ataki Michalskiego. Wypomina naczelnemu "Rzepy" flekowanie prawicowych publicystów (m.in. Michalskiego) kiedy ten był szefem działu opinii "Rz", zamawianie tekstów-donosów na niego i jego kolegów. Kilka razy szyderczo nazwya go męczennikiem, biczem Bożym, rycerzykiem wojny kulturowej, oportunistą, słabym eseistą piszącym cięzakwe eseje, prezentującym wyższościową hipokryzję "Dlaczego o tym wszystkim piszę? Nie z bezsilnej nienawiści" - pisze Michalski. No tak. Może rzeczywiście nie z bezsilnej.

W pewnym momencie pojawia się oskarżenie Lisickiego, Zdorta i...Karłowicza o to, że są znudzonymi nietzscheańskim dandysami, rozwalającymi się w swych skórzanyc fotelach i brykach. Znudzonych swoim luksusem wiedzy pewnej i niewzruszonej. A jak pisze Michalski: " w naszym zawodzie nudzą się albo ludzie leniwi, albo wszechstronnie pozbawieni talentu". Kto zna nieco bliżej krytykowanych przez Michalskiego panów, wie, że te zarzuty są jakims bełkotem człowieka, który zaczął wreszcie cięzko pracowac i strasznie się tym publicznie chełpi.

Tekst Michalskiego to niestety smutny przykład na zdziczenie naszej debaty publicznej. Sam Michalski - kłębek kompleksów niewydarzonego eseisty, choć sprawnego publicysty - to przykry przykład człowieka resentymentu, który długo czekał, aż dowali swoim kolegom po piórze po latach upokorzeń w niszowych mediach. Sam, razem z  kolegą Krasowskim jest znudzony, o czym pisał ten drugi w jednym ze swych edytoriali, kiedy oznajmiał, że dzisiaj tylko lewica jest ciekawa.

Miałem nieprzyjemnośc poznania Michalskiego i szefa Europy - prawicowców po postmodernistycznych przejściach w Paryżu. I chciałbym o tym kontakcie jak najszybciej zapomnieć. Teksty obu czytałem w oderwaniu od osobowości ich autorów. Ale dzisiaj coś pękło. Michalski przekroczył wszelkie granice.

Za jednym zarzutem Michalskiego się zgadzam. "Rzeczpospolita" rzeczywiście przegrywa w wyścigu z "Dziennikiem" na jakość toczonych debat. Ale powodem nie jest - jak tego chce Michalski - zawłaszczanie przez Lisickiego ciekawych praciwocych publicystów, jak Ziemkiewicz i nieumiejętność ich wykorzystania. Powodem podstawowym jest kasa. Axel Springer wiele mamony sypie redakcji i autorom "Dziennika". Dlatego mogą poświęcić całe swoje życie na wzniecanie waznych debat i poszukiwanie swojego św. Graala. Nowej lewicy, której chcą stac się patronem.

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka