Krzysztof Skowroński stał się ofiarą niskiej oglądalności. Znany dziennikarz, wskrzesiciel dawnego ducha radiowej Trójki (obecnie III Program Polskiego Radia) traci swój program w TVP. Podobno "Wywiad i Opinie (WiO) był programem tak niszowym pod względem ogladalności, że nie zasłużył na kontynuację. Skowroński słupków nie przeskoczy. Na pocieszenie zaproponowanu mu przedstawienie nowego projektu, który dyrekcja TVP łaskawie rozpatrzy.
Ktoś niedawno mi powiedział - a była to osoba postawiona bardzo wysoko w hierarchii TVP - że telewizja publiczna przestaje być powoli miejscem, w którym wypada pracować. I obserwując kolejne zmiany, a także plany na jesienną ramówkę trudno się z tą opinią nie zgodzić.
Jeżeli miarą wielkości i programowych ambicji nowego prezesa TVP jest ściągnięcie Moniki Olejnik, jako flagowej publicystki, to już wszystko wiadomo. Jestem w stanie przyjąć program Sierakowskiego i nie podniecam się tym tak jak ulubieniec gejów Krzysztof Bosak. Ale zamisat niepotrzebnie wkladać energię w odzyskanie Olejnik, prezes Urbański mógłby sie zainteresować tym, co zrobić, żeby do telewizji publicznej sprowadzić kogoś młodszego - proszę mi wybaczyć - niż wspomniana pierwsza publicystka polityczna telewizji wszelkich czy np. Jacek Żakowski. Uścisnąłbym dłoń prezesa (jeżeli byłoby mi to dane), gdyby udało mu się ściągnąć i utrzymać m.in. takich dziennikarzy, jak bracia Karnowscy czy Bronisław Wildstein.
Ale z drugiej strony, może nie ma sensu zamykać dobrych dziennikarzy w tym niereformowalnym molochu. Praca w telewizji publicznej to sport ekstremalny, który zawsze kończy się na bruku. I tak wracamy do Krzysztofa Skowrońskiego. Jednego z ciekawszych dziennikarzy swojego pokolenia.
Skowroński prowadził swój program WiO w lekki, ale niepozbawiony powagi sposób. Prowadzący wraz z czterema zaproszonymi gośćmi podsumowywał wydarzenia całego tygodnia. Obok Pulsu Wieczoru w TV Puls, był to jeden z moich ulubionych i jednocześnie niedocenianych programów publicystycznych. Nie był to żaden sformatowany "publicystniak", ale program, w którym czuło się osobowość prowadzącego. Jedynym mankamenten były kreskówki, którymi w żartobliwy sposób ilustrowano temat odcinka. Ale zostawmy to. Skowroński odchodzi. I już nie mam powodu, żeby zasuwać po dwunastce do domu.



Komentarze
Pokaż komentarze (43)