Polskie Linie Oceaniczne byly symbolem polskosci na światowych wodach. Powstaly w 1929 roku. W latach 70-tych PLO dysponowaly flota 176 statkow. Ponad polowa ich floty zostala zbudowana w polskich stoczniach.
A jak jest teraz? W posiadaniu PLO i spolki córki Pol-Levant zostaly 3 (slownie: trzy !!!) statki , w dodatku wszystkie plywajace pod obca bandera ! Po 1989 roku w ramach "prywatyzacji" majatek PLO zostal rozkradziony. Statki sprzedawano "sukcesywnie",aby latać dziury niegospodarnosci w firmie , no i aby wlasciwi ludzie stali sie 'przedsiebiorcami" w branzy morskiej. Jak pisalem-wiekszosc statkow PLO powstala w Gdansku,Gdyni i Szczecinie. Po upadku stoczni rozlatuja sie też dostawcy elementow okretowych. Slynny Cegielski zostal rozczlonkowany na 10 spolek , w tym czesc przejeta przez Volkswagena. Zaklady Zamech rozkupili inwestorzy z Francji i Szwajcarii, zas huta Czestochowa- tez wielki dostawca stoczniowy - "trafila" w rece inwestora ukrainskiego. Koło polskiej obecnosci na morzach i oceanach zamyka sie podobnie -jak wczesniej rodzimego przemyslu okretowego. Bialo-czerwona bandera znika ze światowych wod. Jest to symbol "rozwoju" Polski i "wzrostu" jej prestizu w swiecie...
Tylko prezydent Komorowski i premier Tusk podczas przemowien nie zająkną sie powtarzajac mantre, że "mamy powody do dumy" ! W dziedzinie morskiej brzmi to jak ponury zart !
Jeszcze jedno - zostala co prawda Polska Żegluga Morska ,ale jej najwieksze statki zbudowano calkowicie w stoczniach chinskich i pływają pod banderą... Bahama .


Komentarze
Pokaż komentarze (7)