Mamy kilka rzeczy zasadniczych w tych dniach, w tych latach, w tych dziejach naszych. Trudno czasem dokonać wyboru tematu do notki - ulotnej - i przelotnej formy, której chciałoby się też nadać moc modlitewną, gdy trudno tak bardzo wstrzymać emocje.
Jak wspaniałym krajem jest Ameryka!
Jaki piękny dowód lojalności i wsparcia otrzymuje właśnie od Ameryki Japonia w sytuacji tak ciężkiej dla siebie.
"Pod względem gospodarczym, dyplomatycznym i w wielu innych dziedzinach Japonia jest nieodzowna w rozwiązywaniu globalnych problemów" - oświadczyła Clinton na konferencji prasowej po rozmowach z japońskim ministrem spraw zagranicznych Takeakim Matsumoto. "Sojusz USA i Japonii jest bardziej niezbędny niż kiedykolwiek w celu zapewnienia globalnego bezpieczeństwa i postępu" - zaznaczyła.
Amerykańska sekretarz stanu poinformowała, że Japonia i USA porozumiały się co do utworzenia - jak to ujęła - "publiczno-prywatnego partnerstwa na rzecz odbudowy" pod kierownictwem japońskiego rządu. Amerykańskie firmy i organizacje mają zacząć rozmowy na temat tego, w jaki sposób pomóc Japonii w dobie kryzysu."
Proszę zwrócić uwagę: ile SZACUNKU dla PARTNERA jest w postawie USA. Ile rzetelności.
Zestawmy teraz tę postawę z postawą Rosji wobec jej "partnerów":
"MSZ Federacji Rosyjskiej ma nadzieję, że kataklizm w Japonii zbliży Moskwę i Tokio w taki sposób, jak 11 września 2001 roku zbliżył Rosję z USA, a katastrofa pod Smoleńskiem z Polską"
Czyli wg oficjalnie wyrażonej koncepcji polityki Rosji - najpierw musi być katastrofa. Najpierw trzeba wydrzeć serce, oderwać głowę, a potem się ZBLIŻAĆ.
Tak jak "po katastrofie pod Smoleńskiem z Polską": gazociąg północny - raz!, swój prezydent - dwa!, najdroższa ropa w Eurazji - trzy!, Lotos - cztery!... zadania dla prezydencji polskiej w Unii - nasze! Polska w NATO - to my w NATO! I żadne elektrownie atomowe!
"...kataklizm w Japonii zbliży Moskwę i Tokio..." - zaintonowało radzieckie MSZ. I buch: ropę, gaz, elektryczność od nas brać! Entuzjastycznie i z wdzięcznością! Pamiętacie ten komunikat "Kommiersanta"?
A nie umknęło nam jeszcze, jak zaraz po kataklizmie radzieccy uczeni z troską przepowiedzieli, że zanosi się na dalszy ciąg trzęsienia - w reakcji na co flota wojenna USA zbliżyła się do brzegów Japonii po prostu - i trzęsienie jakoś już nie wystąpiło.
Nawiasem mówiąc, ciekawe czy istnieje możliwość symulacji trzęsienia ziemi. Nie tyle wywołania go jakimś wyższym technicznie systemem typu HAARP, co tak zwyczajnie: np. wierci się głęboki na parę kilometrów szyb, albo kilka (i to w pobliżu np. elektrowni atomowej), umieszcza się kilka bomb wielkiej mocy i łubudu! Trochę dalej robi się to samo pod dnem morskim i ma się "tsunami".
No co - istnieje taka możliwość, prawda? Myślę, że Japończycy mają już przegląd firm, które przed trzęsieniem operowały wokół Fukushimy. Z pewnością pamiętają też podrygi Miedwiediewa na Wyspach Kurylskich sprzed niespełna roku, kiedy nie wiadomo było skąd się tam wziął i po co.
Oj, czasem "retoryka" człowieka niesie. Wiadomo trochę "skąd się tam wziął". Wziął się tam bezpośrednio po kompletnej klapie wizyty w Chinach, którym proponował stuprocentowe pokrycie zapotrzebowania na energię. Chińczyki jednak powiedzieli - no, my tylko troszeczkę weźmiemy, po resztę udajemy się właśnie do Kazachstanu.
W sumie - rzecz niezwykle istotna. Rosja zachowuje się nieracjonalnie. I to KONSEKWENTNIE nieracjonalnie.
Rosja wywołała bowiem wojnę na trzech frontach. Atakiem na WTC ze Stanami Zjednoczonymi. Atakiem na Polskę. Atakiem na Japonię.
Zdewastowana Rosja nie przetrwa więcej niż dziesięć lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (170)