W czasie mojej dopiero minionej podróży po Polsce to tu to tam trafiałam na różnych ludzi, którzy oficjalnie byli PRZECIW. Nawet sprawę Smoleńska opowiadali mi zgodnie z oficjalną wykładnią. Po paru minutach rozmowy wychodziło jednak na to, że z zadziwiającą łatwością przekonuję ich do "mojej" interpretacji. Hi, hi! Pomyślałby kto: do mojej! Wszędzie tam gdzie rozmawiałam wygrał PiS!
Szkoda więc, że ta moja podróż nie zaliczyła całej Polski. Żartuję, oczywiście.
Jeszcze dojdziemy do sedna i tych wyborów.
:))


Komentarze
Pokaż komentarze (116)