Jakoś ten tytuł strzeszcza stan naszego państwa w trudnym momencie dziejów w jakim znaleźliśmy się.
Mamy już ponad tydzień od tragicznej katastrofy. To co po tym upływie czasu wiemy zadaje się potwierdzać, że mamy do czynienia z nieprzypadkową katastrofą.
Do takiego wniosku skłaniają mnie następujące przesłanki:
1. Godzina lotu. Do niedawna było bezsporne o której się ona wydarzyła. Dziś już jest sporne.
2. Biorąc pod uwagę szum informacyjny jaki dawkują nam Rosjanie od samego poczatku katastrofy: zmienne wersje wydarzeń, dziwne wypowiedzi kontrolera.
3. Praca naszych mediów. To o czym piszą inni blogerzy od kilku dni nie znajduje się w medicha masowych. Wiedza i informacje które może znaleźć w sieci zwykły czlowiek nie znajdują się w zasiegu redakcji zbierającej, analizującej, posiadającej informatorów. Jak to możliwe? Mamy do czynienia ze szlabanem informacji w mediach - podobnych jak w przypadku pijackich wpadek Kwaśniweskiego. Publikuje się je wtedy gdy już nie ma wyjscia.
4. Ciągle brak "przesłuchań" przez dziennikarzy osób odpowiedzialnych za zorganizowanie podróży, zedecydowanie o jednym lub kilku samolotach, zabezpieczenie wizyty przez służby, itd. Wiadomo, ze za całość odpowiedzialna jest kancelaria premiera w osobie pana Arabskiego. Jak dotąd dociekliwi dziennikarze nie pytają służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Państwa.
5. Zapowiadana życzliwość i ogromne zaangażowanie władz Rosyjskich - obserwując śledztwo - nie ma potwierdzenia w faktach. To ROsjanie są dysponentami dowodów, czarnych skrzynek, szczątków samolotu a Polska strona może jedynie grzecznie o nie poprosić, co nie stanowi gwarancji, że je otrzyma. Mając w pamięci współpracę w wyjasnianiu zbrodni Katyń1 budzi to najgorsze myśli.
6. Wreszcie sposób zarządzania eskadrą pilotów obsługujących Tupolewy. Wczoraj została potwierdzona informacja, ze szef tej eskadry, który decyduje jaki pilot i w jakim locie będzie prowadził Tupolewa nie ma licencji na latanie Tupolewami. A więc jest czefem pilotów ktoś, kto nie ma kwalifikacji aby wogóle w tej materii podejmować decyzje. Dlaczego Tusk do Katynia 7.04 poleciał Casą a nie Tupolewem?
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pytania się mnożą, a to co niby jest już ustalone staje się nie ustalone. Jeśli strona Rosyjska w Polską prokuraturą tak będzie prowadzić śledztwo, to efekt będzie taki jak w śledztwie w sprawie Olewnika. Nie minąl tydzień a nie wiadomo o której rozbił się samolot, dlaczego ktoś podał nieprawdziwy czas.
Jakoś nasz strona nie wykazała takiej determinacji w zabezpeiczeniu miejsca tragedii przez nasze służby jak w przypadku zabezpieczenia rzekomego DNA Wasermana i Szczygły... . Dziwi też wiarygodność KOmorowskiego w czasie żałoby narodowej, skoro wczoraj wysłał podchmielonych współrpacowników na grób Anny Walentynowicz w celu złożenia wieńca a sam - jak rozumiem, zabawil i nie był w stanie przyjechać.. - żal Marszałka przy lampce wina sparalizował możliwość osobistego uczczenia Anny Walentynowicz.
OD samego początku jesteśmy manipulowani przez Rosjan co do przebiegu katastrofy. Czy to jest ta solidność z której tak zadowoleni są nasi prtokuratorzy i "cała polska medialna"?
Do dziś nikt nie wie o której się rozbił samolot a Marszałek sejmu z automatu - bez potwierdzenia smierci prezydenta mianuje się PO prezydenta i zaczyna działać. Rosjanie również, zabezpieczają teren, rekwirują fotoreporterom nośniki i każą się im wynosić. Dziwne, że miejscowi gapie mogą robić zdjęcia, pałętać się po miejscu katastrofy bez przeszkód.
Polska jest słabiutkim Państwem. Które można porównać do samolotu w którym przestały działać systemy bezpieczeństwa. .
Na czele naszego Pastwa stoją indolentni albo zadowoleni z siebie panowie, którzy ie potrafili zadbać za pomocą swoich służb o bezpieczeństwo państowej wizyty w Rosji. Jedyne co potrafią powiedzieć, to zwalić winę na pilota.. .
W czasie pogrzebu ofiar wysyłają z wieńcem pijanych współpracowników - mowa o naszej nowej głowie państwa. W tej chwili jesteśmy jak samolot którego piloci swiętują bezpieczne lądowanie zapominając, że przyrządy nie działają a na dole mgła.. . A samolot jeszcze nad ziemią.
Mgła to nic innego jak bajka o pojednaniu i bezwględne trzymanie za "ryj" wszelkich danych o feralnej katastrofie przez służby rosyjskie.
A my jak dzieci we mgle - pasażerowie w części samolotu do którego nie docierają informacje, możemy się łudzić, że podrózujemy bezpiecznie i dotrzemy do celu. Jak dotrzemy, jak nie wiemy nawet dokąd lecimy.. mgła-pojednania nie wyznacza kierunku, ona raczej usypia naszą czujność.
Jestem przekonany, że Polacy czują pod skórą niepokój i to co dzieje się z naszym państwem w obecnej chwili. BA! to co dzieje się z nim dziś dzieje, nie zdarzyło się z dnia na dzień. Przecież Premier nadzoruje osobiście działalność polskich służb - zrezygnował z instytycji koordynatora. A wiec ON odpowiada za rolę jaką odegrały polskie służby w ochronie delegacji Prezydenta.
Czy znajdzie się ktoś odważny aby go przepytać?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)