Słuchając powielane przez media słowa Palikota, Czumy jak i Sikorskiego w których - jakby wstąpił jakiś nowy duch i nowa determinacja, której nie dawało się zauważyć gdy porwany polak żył mozna mieć mieszane uczucia.
No bo popatrzmy na to okiem zwyklego prostego inetligenta.
Polak porwany: nic się nie dzieje, nikt nie mówi publicznie, nie deklaruje niczego. Jedynie kilka dni przed koncem ultimatum rzad wysyła jednego czlowieka który ma coś w tej sprawie pomóc. Premier jedyny komentarz jaki z siebie wydaje to ten, że wysłannik coś zdziała i okupu nie zapłaci.. .
Potem ginie Polak. Pozostaje niesmak po wypowiedzi Tuska, lekka konsternacja włądzy... i wezwania do szacunku wobec smierci.
Jednak już dzień po tragedii padają jak do wiwatu ostre słowa o odwecie, o tym, ze personalia sa już nawet znane, o liście gończym, wysłaniu odzdziału zbrojnego... ????????
Czy nie dziwi, że gdy Polak żyje, nikt nie mówi o wysłaniu specjalnego odzdziału, znalezieniu tych których personalia juz są znane, brak jakiejkolwiek determinacji by odzyskać polaka.
A gdy ginie w pierwszym szeregu o odwecie krzyczą Ci najodwazniejsi jak rozumiem - ci najchętniejsi do niesienia pomocy potrzebującemu, do ratowania życia... . Ale porównując determinację werbalną osób które teraz wychodzą z "hasłem na ustach" w sytuacji gdy Polak żył z ich gotowością teraz mam mieszane uczucia.
I jedyny komentarz jaki snnuje mi się po głowie to zacytowanie w tym przypadku tym krzykaczom przysłowia, że "krowa która najgłośniej ryczy najmniej mleka daje...." .
p.s.
Wypowiedział się też i prezydent ale w zupełnie innym tonie, mówiąc że działania Polski powinny być skierownane w terrorystów. Zaś otwartym tekstem podbijanie emocji zarówno polaków w Polsce jak i żołniezy na misjach nie wrózy nic dobrego. Jedynie świadczy o bezględnym cyniźmie niektórych polityków.
A krzyk tych najgłośniejszych - jak rozumiem - ma przykryć indolencję i bezczynność z okresu gdy być może była szansa na zrobienie coś dobrego dla porwanego.. .



Komentarze
Pokaż komentarze