Polityk na listach Platformy była krócej niż 24 godziny.
Joanna Kluzik-Rostkowska znów zatrzęsła polską sceną polityczną. Najpierw w sobotę, gdy mimo wcześniejszych zapewnień pojawiła się na konwencji PO. Jednak prawdziwą bombę polityk odpaliła w niedzielę rano.
Ogłosiła wtedy na dramatycznej konferencji prasowej, że wbrew deklaracjom sprzed kilkunastu godzin nie wystartuje do Sejmu z list Platformy.
– Pojawiły się [w PO - red.] dwie koncepcje. Jedna mówiąca: musimy zrobić wszystko, żeby zdekonstruować przywództwo Jarosława Kaczyńskiego, że jest groźny, zagraża Polsce, myśli o koalicji z postkomunistami – zaczęła. Jednak jej zdaniem w PO dominuje teraz inne podejście: – Nie oglądać się gdzie PiS, gdzie SLD, zająć się sobą. Ta druga koncepcja zwyciężyła – powiedziała. – Mój głos nie został zrozumiany.
Co dalej? – Dzisiaj pojadę na krótki urlop. Zobaczymy co się będzie działo dalej – zakończyła nieodpowiadając na żadne z pytań, w tym to czy jej decyzja nie jest spowodowana zapowiedzianym wcześniej startem Nicka Heidfelda, kierowcy formuły 1, ze śląskiej listy PO.
(c) „ASZdziennik” 2011. Źaden cytat nie został zmyślony. Wydarzenia tradycyjnie tak.


Komentarze
Pokaż komentarze